Jak
widać, szukać daleko nie trzeba. A ten biały kwiatek poniżej to
szczawik zajęczy, którego liście znacie pewnie jako koniczynkę. Ten
fiotetowy to ten sam kwiatek, tyle że wybarwiony. A to niepozorne, to piżmaczek wiosenny. W lesie też już kwitną fiołki... może leśne, a może jakieś inne, nie będę tak dokładnie wnikał. A ten oto to fiołek polny Poplamić można się jasnota plamitą i miodunką plamistą... obiema na fioletowo Bluszczyk kurdybanek
Gwiazdnica wielkokwiatowa
Krzaki tarniny wyglądają wyjątkowo malowniczo.
A to chyba jakaś wiśnia albo czereśnia, trzeba będzie wrócić latem sprawdzić... i skonsumować. Chodzenie po błotach i podmokłych łąkach umilają kaczeńce... czyli kniec błotna
Groszek
wiosenny i pierwiosnek rozną tylko w jednym miejscu w okolicznych
lasach, przynajmniej ja tylko o jednym wiem. Dlatego żeby je sfocić,
trzeba przedsięwziąć specjalną wyprawę... dobrze że dla obu gatunków to
specjalne miejsce jest jednym i tym samym miejscem..
A toto, to nie wiem co to, później spróbuję zidentyfikować Kokorycz już przekwitła
Tym razem kilka fotek z miasta. W parkach kwitnie część kwiatków które pokazałem w Biuletynie Wiosennym #1 - widziałem złoć, ziarnopłon, czy zawilce. Spotkać też można fioły (jak widać, rosna nie tylko na głowie Tytusa)
Natomiast w parku przy pałacu w Radziejowicech, nad stawem kwitnie lepiężnik różowy
Na opuszczonych bocznicach kolejowych znalazłem natomiast skrzyp
Na żółto kwitnie forsycja
Na biało... pewnie jakieś drzewka owocowe
A poza tym drzewa i krzewy rozwijają pączki w liście i różne inne mniej efektowne kwiatostany
Jeszcze chwilunia, jeszcze momencik i otwieramy... panie
Józiu, proszę nie napierać na barierkę, nie widzi pan że jeszcze
zamknięte?
Bo
to było tak - stacja Warszawa Stadion została zdegradowana do
przybudówki bazaru o szumnej nazwie Jarmark Europa. Po likwidacji bazaru
i zdemontowaniu ostatnich bud archeolodzy ze zdziwieniem odkryli
stację.
Za budynkiem dworca odkryto tajemniczy tunel... po zbadaniu okazało się że prowadzi na perony.
Po
rozpatrzeniu setek koncepcji, perony przerobiono na przybudówkę
Stadionu Narodowego, są one tak z wyglądu podobne do niego podobne, że z
pewnością niejeden pijany kibic tutaj zakończy podróż myśląc że jest
już na miejscu (zwłaszcza że będzie podpisane Stadion)... marudzić tylko potem będą, że miejsca beznadziejne i nic nie było widać (o ile będą coś pamiętać).
Jeśli
ktoś z was ostatnio jechał pociągiem przez stadion w słoneczny dzień,
to pewnie zaliczył podobny opad szczeny jak ja. Ostatnio szczęka mi tak
opadła kwadrans przed otwarciem górnego Powiśla. Trzeba tu będzie wrócić w pełnym słońcu, bo tym razem dotarliśmy niestety pod wieczór i to już nie było to.