Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fabryki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fabryki. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2010

Polski Przemysł Filmowy

Wolska garbarnia, teraz opuszczona, skrywa tajemnice polskiego przemysłu filmowego.







Będzie o filmie dla dzieci "Tytus, Romek i A'Tomek w Krainie Krwiożerczych Taśm"



A oto główny szwarccharakter - Pan Fioletowe Wdzianko











Film zaczyna się od tego, że eksperyment prof. T.Alenta na taśmach wymyka się spod kontroli. Krwiożercze Taśmy porywają profesora i uciekają z laboratorium.



Tytus, Romek i A'Tomek ruszają z pomocą, nie wiedzą jednak, że Pan Fioletowe Wdzianko, wykorzystując nagrania na taśmach, tworzy kopie chłopców, którym przyjdzie zmierzyć się z samymi sobą.



Romek: A'Tom, uszczypnij mnie! Widzę dwóch Tytusów.
A'Tomek: Dwóch? Ja widzę chyba ze sześciu.



Na początku są nudy, moralizatorstwo że aż zęby bolą... ale potem akcja się rozkręca, krew się leje hektolitrami, zburzone i spalone zostają wszystkie przygotowane dekoracje...







Jak zarobi dużo kasy, to nakręcimy sequel... albo prequel.

A była to XXVII Akcja GTWb: Miejski Przemysł.

Aha, nawet nie pytajcie czy tam jest ukryta skrzynka ;-)

czwartek, 24 grudnia 2009

Była sobie hala

Tak, dziś będzie temat bardziej pasujący na Wszystkich Świętych niż Boże Narodzenie... no cóż, z kalendarzem zawsze byłem na bakier, a nad komputerem wisi mi kalendarz z kartką na październik 2009 (z górą Ararat w tle).

A zatem uczcijmy minutą ciszy pewną halę fabryczną w Żyrardowie.

Kiedyś nie było problemów, żeby tu wejść, później wejście zamurowano i myślałem, że bez dobrych umiejętności wspinaczkowych, nie da rady się tam dostać. Ale myliłem się, z tyłu znalazłem "wejście", przez które można było się dostać do środka, dysponując minimalnymi tylko umiejętnościami wspinaczki (to ten otwór lewej strony):







Ta hala, to wręcz galeria.



















A teraz do rzeczy. W hali była ukryta skrzynka OP174C. Nie była to łatwa skrzynka... technicznie najtrudniejsze było wejście do hali, ale... ale po kolei. Oto droga do skrzynki:





A z zewnątrz wrota wyglądały tak:



Trzeba było przejść po tej metalowej platformie do sąsiedniego pomieszczenia. Niby niezbyt trudne, ale trzeba było pokonać własny lęk, platforma nie wyglądała zbyt solidnie, zwłaszcza ta dziura na samym początku robiła wrażenie, a i nie dało się iść tuż przy ścianie, bo tam gromadziła się górka gołębiego guana. "O nie - pomyślałem - za żadne skarby tędy nie przejdę", po czym przeszedłem.



To już historia, jak zobaczyłem wpis że hala została zburzona, stwierdziłem, że kogoś zniosło na drugą stronę uliczki zakładowej i pomylił hale. Ale nie, potem na własne oczy widziałem koparkę na gruzach, które pogrzebały kesza.



Uczcijmy halę i skrzynkę i dzieła anonimowych artystów minutą ciszy.