20 metrów kota z Nowej Wsi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znaki i tabliczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znaki i tabliczki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 czerwca 2021
czwartek, 28 marca 2019
Ulica Słoneczna
Jak jest słońce, to jest. A jak go nie ma, to... jest ulica Słoneczna. Na przykład w Wiskitkach.


piątek, 15 grudnia 2017
Bitwa pod Maciejowicami (1794)
Bitwa pod Maciejowicami, to jedna z ostatnich bitew Insurekcji Kościuszkowskiej, podczas której Tadeusz Kościuszko dostał się do niewoli. Niecały miesiąc później Rosjanie zdobyli szturmem Pragę, Warszawa skapitulowała i to w zasadzie koniec insurekcji, zaś rok później nastąpił III rozbiór Polski. Szczegółowo nie będę opisywał, jak kto chce więcej poczytać, może zajrzeć np. do Wikipedii (gdzie są np. mapki bitwy), będzie natomiast o miejscach gdzie toczyła się bitwa i jej upamiętnieniach.
Bitwa odbyła się pod Maciejowicami jak wskazuje nazwa, a dokładnie w rejonie Podzamcza i wsi Oronne. W Podzamczu znajdował się wówczas zamek, jednak uległ zniszczeniom w czasie bitwy i wkrótce potem w jego miejscu został wybudowany pałac, który stoi do dnia dzisiejszego.

W ścianę frontową pałacu wmurowane są dwie żeliwne kule armatnie (a ślad w murze sugeruje, że kiedyś mogła tam być trzecia) z bitwy pod Maciejowicami. Co ciekawe w ściany oficyny wmurowano natomiast kilka pocisków artyleryjskich, prawdopodobnie z I wojny światowej.


Przy pałacu są dwa pomniki, jeden upamiętniający bitwę.


A drugi miejsce, gdzie Kościuszce już po bitwie jako jeńcowi opatrzono ramy (zresztą ponoć Kościuszko i oficerowie wzięci do niewoli spędzili noc w piwnicach zamku).


Kolejne miejsce z tablicą znajduje się w lesie na północ od wsi Oronne, a jest to sosna pod którą Kościuszko miał odpoczywać przed bitwą. Sosna, a właściwie jej pień... no resztki pnia wypełnione betonem, spięte klamrami i zabezpieczone daszkiem.



Dalej na północ od pola bitwy (nieco ponad 4km od zamku) znajduje się miejsce gdzie Kościuszko dostał się do niewoli. Kościuszko uchodził z oddziałem jazdy, który został pokonany przez kozaków w rejonie dworu w Starej Krępie, a sam Kościuszko został ranny i dostał się do niewoli. W 1917 roku został w tym miejscu usypany niewielki Kopiec Kościuszki.





Jadąc od strony Podzamcza do Maciejowic oglądami pomnik z kosami na sztorc. Przejeżdżając obok niego nie można się nie przymierzyć i nie zapozować z pozie kosyniera.





W samych Maciejowicach, przed szkołą (zresztą imienia Tadeusza Kościuszki) stoi pomnik Kościuszki i dwa dwudziestowieczne działa. "Jakbyśmy dwa takie działa mieli, to byśmy sami se tę insurekcję wygrali" parafrazując Smolenia.

Ratusz w Maciejowicach, gdzie mieści się muzeum im. Tadeusza Kościuszki z espozycją poświęconą min. Kościuszce i bitwie pod Maciejowicami.

Nie dane nam było jednak zwiedzić muzeum, albowiem mimo że zmieściliśmy się w wywieszonych godzinach otwarcia, ale odbiliśmy się od zamkniętych drzwi. Był to 2 maja, więc formalnie dzień roboczy, ale widać z okazji sąsiednich świąt narodowych muzeum było zamknięte ... no ale kto to widział żeby ludzie jeździli po Polsce w długi weekend i próbowali coś zwiedzić, a w ogóle co to za pomysł, żeby w roku ustanowionym rokiem Kościuszki próbować zwiedzić muzeum im. Kościuszki. Dziwne jakieś te ludzie.

W Maciejowicach na rynku jest jeszcze jeden pomnik kościuszkowski.




Wyjeżdżając z Maciejowic inną drogą trafiamy jeszcze na witacz z obowiązkowymi kosami.

Jakieś 17km na północ od pola bitwy odwiedzamy jeszcze mogiłę żołnierzy z jednego z uciekających po przegranej bitwie oddziałów, poległych w potyczce z rosyjskimi dragonami.


Przeglądając zdjęcia, trafiam jeszcze na pomnik upamiętniający Kościuszkę i naradę przed bitwą, która się odbyła w Okrzei. Stoi on właśnie w tej miejscowości, która znajduje się jakieś 35km na wschód od pola bitwy. Powiększenie po kliknięciu w fotkę.

Bitwa odbyła się pod Maciejowicami jak wskazuje nazwa, a dokładnie w rejonie Podzamcza i wsi Oronne. W Podzamczu znajdował się wówczas zamek, jednak uległ zniszczeniom w czasie bitwy i wkrótce potem w jego miejscu został wybudowany pałac, który stoi do dnia dzisiejszego.
W ścianę frontową pałacu wmurowane są dwie żeliwne kule armatnie (a ślad w murze sugeruje, że kiedyś mogła tam być trzecia) z bitwy pod Maciejowicami. Co ciekawe w ściany oficyny wmurowano natomiast kilka pocisków artyleryjskich, prawdopodobnie z I wojny światowej.
Przy pałacu są dwa pomniki, jeden upamiętniający bitwę.
A drugi miejsce, gdzie Kościuszce już po bitwie jako jeńcowi opatrzono ramy (zresztą ponoć Kościuszko i oficerowie wzięci do niewoli spędzili noc w piwnicach zamku).
Kolejne miejsce z tablicą znajduje się w lesie na północ od wsi Oronne, a jest to sosna pod którą Kościuszko miał odpoczywać przed bitwą. Sosna, a właściwie jej pień... no resztki pnia wypełnione betonem, spięte klamrami i zabezpieczone daszkiem.
Dalej na północ od pola bitwy (nieco ponad 4km od zamku) znajduje się miejsce gdzie Kościuszko dostał się do niewoli. Kościuszko uchodził z oddziałem jazdy, który został pokonany przez kozaków w rejonie dworu w Starej Krępie, a sam Kościuszko został ranny i dostał się do niewoli. W 1917 roku został w tym miejscu usypany niewielki Kopiec Kościuszki.
Jadąc od strony Podzamcza do Maciejowic oglądami pomnik z kosami na sztorc. Przejeżdżając obok niego nie można się nie przymierzyć i nie zapozować z pozie kosyniera.
W samych Maciejowicach, przed szkołą (zresztą imienia Tadeusza Kościuszki) stoi pomnik Kościuszki i dwa dwudziestowieczne działa. "Jakbyśmy dwa takie działa mieli, to byśmy sami se tę insurekcję wygrali" parafrazując Smolenia.
Ratusz w Maciejowicach, gdzie mieści się muzeum im. Tadeusza Kościuszki z espozycją poświęconą min. Kościuszce i bitwie pod Maciejowicami.
Nie dane nam było jednak zwiedzić muzeum, albowiem mimo że zmieściliśmy się w wywieszonych godzinach otwarcia, ale odbiliśmy się od zamkniętych drzwi. Był to 2 maja, więc formalnie dzień roboczy, ale widać z okazji sąsiednich świąt narodowych muzeum było zamknięte ... no ale kto to widział żeby ludzie jeździli po Polsce w długi weekend i próbowali coś zwiedzić, a w ogóle co to za pomysł, żeby w roku ustanowionym rokiem Kościuszki próbować zwiedzić muzeum im. Kościuszki. Dziwne jakieś te ludzie.
W Maciejowicach na rynku jest jeszcze jeden pomnik kościuszkowski.
Wyjeżdżając z Maciejowic inną drogą trafiamy jeszcze na witacz z obowiązkowymi kosami.
Jakieś 17km na północ od pola bitwy odwiedzamy jeszcze mogiłę żołnierzy z jednego z uciekających po przegranej bitwie oddziałów, poległych w potyczce z rosyjskimi dragonami.
Przeglądając zdjęcia, trafiam jeszcze na pomnik upamiętniający Kościuszkę i naradę przed bitwą, która się odbyła w Okrzei. Stoi on właśnie w tej miejscowości, która znajduje się jakieś 35km na wschód od pola bitwy. Powiększenie po kliknięciu w fotkę.
czwartek, 7 grudnia 2017
Odpust zupełny i niezupełny
Odpust... pierwsze skojarzenie to stragany przy kościele przy okazji parafialnego święta patrona danego kościoła. A nazwa tej uroczystości jest stąd, że przy tej okazji można dostać odpuszczenie grzechów.

Na południu kraju można na z tej okazji nabyć regionalne Cukierki Odpustowe (kiedyś na blogu był wpis o tych cukierkach).


Na Mazowszu takich czy innych regionalnych przysmaków nie widziałem, ale imprezy są czasem na cztery fajerki.
A jak to drzewiej bywało? No to może retroprasówka o odpuście w Czerniakowie, który w 1889 jeszcze nie był częścią Warszawy. Odpust zdaje się nie był wybitnie udany. (Kurjer Warszawski, notki z 17, 18 i 20 maja 1889r.). Jak dla kogoś literki za małe, to powiększenie po kliknięciu w artykuł.

I tu dochodzimy do drugiego (a może raczej pierwszego) znaczenia - odpust, czyli darowanie kary za grzechy. Na przykład w Tarczynie, na krzyżu misyjnym znalazłem tabliczkę z listą odpustów (zupełnych, 5 lat, 100 dni), wraz z instrukcją obsługi (powiększenie po kliknięciu w fotkę).

Kolejny przykład - kapliczka przy kościele w Słupi. Tutaj bardzo lakonicznie i bez instrukcji obsługi, ale zakładam że zainteresowani będą wiedzieli co robić. Tylko sto dni odpustu... porównując z innymi, można stwierdzić, że to chyba niedużo.


Następna Maryjka, tym razem przy kościele w Zembrowie i odpust 300 dni, w dodatku dokładnie odpisany.


Kolejny odpust jest co prawda bez instrukcji obsługi, za to dnia każdego w całym roku i do tego wiecznie nadany (klasztor w Miedniewicach).

Można się zdziwić czytając regulamin cmentarza w Pruszkowie, bo i tu są odpusty (zupełny, 7 lat przez cały rok). Powiększenie też po kliknięciu.

To tylko przykładów odpustów, które zauważyłem będąc przejazdem (ciekawe ile przegapiłem). Nie wiem jakie jest obecnie na nie zapotrzebowanie, ale może warto uruchomić serwis TwójOdpust Pe eL (albo Vau A) z mapką takich odpustów? A może już coś takiego jest?
Na południu kraju można na z tej okazji nabyć regionalne Cukierki Odpustowe (kiedyś na blogu był wpis o tych cukierkach).
Na Mazowszu takich czy innych regionalnych przysmaków nie widziałem, ale imprezy są czasem na cztery fajerki.
A jak to drzewiej bywało? No to może retroprasówka o odpuście w Czerniakowie, który w 1889 jeszcze nie był częścią Warszawy. Odpust zdaje się nie był wybitnie udany. (Kurjer Warszawski, notki z 17, 18 i 20 maja 1889r.). Jak dla kogoś literki za małe, to powiększenie po kliknięciu w artykuł.
I tu dochodzimy do drugiego (a może raczej pierwszego) znaczenia - odpust, czyli darowanie kary za grzechy. Na przykład w Tarczynie, na krzyżu misyjnym znalazłem tabliczkę z listą odpustów (zupełnych, 5 lat, 100 dni), wraz z instrukcją obsługi (powiększenie po kliknięciu w fotkę).
Kolejny przykład - kapliczka przy kościele w Słupi. Tutaj bardzo lakonicznie i bez instrukcji obsługi, ale zakładam że zainteresowani będą wiedzieli co robić. Tylko sto dni odpustu... porównując z innymi, można stwierdzić, że to chyba niedużo.
Następna Maryjka, tym razem przy kościele w Zembrowie i odpust 300 dni, w dodatku dokładnie odpisany.
Kolejny odpust jest co prawda bez instrukcji obsługi, za to dnia każdego w całym roku i do tego wiecznie nadany (klasztor w Miedniewicach).
Można się zdziwić czytając regulamin cmentarza w Pruszkowie, bo i tu są odpusty (zupełny, 7 lat przez cały rok). Powiększenie też po kliknięciu.
To tylko przykładów odpustów, które zauważyłem będąc przejazdem (ciekawe ile przegapiłem). Nie wiem jakie jest obecnie na nie zapotrzebowanie, ale może warto uruchomić serwis TwójOdpust Pe eL (albo Vau A) z mapką takich odpustów? A może już coś takiego jest?
piątek, 20 października 2017
Dycha? Zdycha? Uwaga pomór!
Jeden z wrześniowych weekendów, jedziemy sobie przez Podlasie (najpierw to w województwie podlaskim, potem już w granicach województwa mazowieckiego), widzimy na poboczu martwego dzika... nie zwracamy na niego specjalnej uwagi, bo drogi to jedna wielka trupiarnia - rozjechane psy, koty, jeże, ptaki, węże, sarny, lisy itp. itd. ludzie zresztą też, tylko oni nie zalegają potem na drogach.
Aż tu nagle! Żółte tabliczki informują, że wjeżdżamy w obszar zagrożony afrykańskim pomorem świń... trochę tylko dziwne, że Łosice, a nie Świnice.

Dopiero teraz kojarzymy fakty, że przecież faktycznie widzieliśmy komunikaty o wykryciu ASF u padłych dzików, oraz u świń na wschodzie kraju. No cóż doświadczeni po zimowej epidemii ptasiej grypy, która wystąpiła u nas za miedzą (patrz Listy ze Strefy Ptasiej Grypy), podejmujemy odpowiednie środki ostrożności i wjeżdżamy do strefy.

Do chwili obecnej wykryto prawie 550 przypadków choroby u padłych dzików, oraz 103 ogniska, czyli przypadki u świń (od 2014, w tym roku jest to 80 ognisko). Aktualne komunikaty dostępne na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii, tam też min. mapa zarazy.

Serdecznie witamy! Mieliśmy zamiar w jednym ze sklepów w strefie poprosić o mielonkę wieprzową... ale w końcu się powstrzymaliśmy.

Ohoho, wjeżdżamy w obszar zapowietrzony, czyli do strefy wewnętrznej wokół wykrytego ogniska.

Maty dezynfekcyjne na wjeździe do strefy zostały rozniesione w strzępy.


Jeśli myślicie, że to na jakimś końcu świata (a przynajmniej Polski, hen pod białoruską granicą), to się mylicie, to całkiem niedaleko od Warszawy.

Co? Że nadal za daleko od Warszawy? No to proszę bardzo, inna zaraza nieco bliżej i jakby bardziej lotna - zgnilec amerykański pszczół pod Górą Kalwarią. Obszar zapowietrzony ustanowiony pod koniec sierpnia obejmuje powiaty: piaseczyński, otwocki, garwoliński, grójecki, kozienicki (rozporządzenie pdf), wykryto w tym rejonie co najmniej dwa ogniska.

Uzupełnienie:
Czytając ostatni wspomnienia Pawła Wiktorskiego (książka "Lot nad kołyską") z praktyk weterynaryjnych trafiłem na fragment o pomorze świń (klasycznym, nie afrykańskim), który sporo mi wyjaśnił - otóż środki zapobiegawcze w przypadku takich zaraz jest taki sam od co najmniej 80 lat! Czyli że wyznaczanie obszarów zapowietrzonych i zagrożonych wymyślono ze sto lat temu, albo i dużo dawniej (stosowana terminologia jest nadal taka sama i dlatego brzmi archaicznie!).
Oto jak się zaczynał kawałek odnośnie pomoru świń, zaś cały fragment o zarazie i wojsku maszerującym przez maty - tutaj.

Jeszcze odnośnie tych mat dezynfekcyjnych, o ile ich wyłożenie w gospodarstwach może i ma sens, to sensowność ich wykładania na drogach dojazdowych jest moim zdaniem wątpliwa... może i się sprawdzały gdy ruch był przede wszystkim pieszy i konny, a samochody trafiały się bardzo rzadko. W czasach dużego natężenia ruchu pojazdów dużo cięższych i szybszych niż wozy konne, można się zastanawiać nad skutecznością takich środków.
Jeszcze pół biedy, jeśli w gminie pomyślą, żeby ustawić znaki z ograniczeniem prędkości... wtedy mata jeszcze jakoś się trzyma, ale bez tego rozpędzone samochody roznoszą matę w strzępy, co widać na zdjęciach powyżej.
Aż tu nagle! Żółte tabliczki informują, że wjeżdżamy w obszar zagrożony afrykańskim pomorem świń... trochę tylko dziwne, że Łosice, a nie Świnice.
Dopiero teraz kojarzymy fakty, że przecież faktycznie widzieliśmy komunikaty o wykryciu ASF u padłych dzików, oraz u świń na wschodzie kraju. No cóż doświadczeni po zimowej epidemii ptasiej grypy, która wystąpiła u nas za miedzą (patrz Listy ze Strefy Ptasiej Grypy), podejmujemy odpowiednie środki ostrożności i wjeżdżamy do strefy.
Do chwili obecnej wykryto prawie 550 przypadków choroby u padłych dzików, oraz 103 ogniska, czyli przypadki u świń (od 2014, w tym roku jest to 80 ognisko). Aktualne komunikaty dostępne na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii, tam też min. mapa zarazy.
Serdecznie witamy! Mieliśmy zamiar w jednym ze sklepów w strefie poprosić o mielonkę wieprzową... ale w końcu się powstrzymaliśmy.
Ohoho, wjeżdżamy w obszar zapowietrzony, czyli do strefy wewnętrznej wokół wykrytego ogniska.
Maty dezynfekcyjne na wjeździe do strefy zostały rozniesione w strzępy.
Jeśli myślicie, że to na jakimś końcu świata (a przynajmniej Polski, hen pod białoruską granicą), to się mylicie, to całkiem niedaleko od Warszawy.
Co? Że nadal za daleko od Warszawy? No to proszę bardzo, inna zaraza nieco bliżej i jakby bardziej lotna - zgnilec amerykański pszczół pod Górą Kalwarią. Obszar zapowietrzony ustanowiony pod koniec sierpnia obejmuje powiaty: piaseczyński, otwocki, garwoliński, grójecki, kozienicki (rozporządzenie pdf), wykryto w tym rejonie co najmniej dwa ogniska.
Uzupełnienie:
Czytając ostatni wspomnienia Pawła Wiktorskiego (książka "Lot nad kołyską") z praktyk weterynaryjnych trafiłem na fragment o pomorze świń (klasycznym, nie afrykańskim), który sporo mi wyjaśnił - otóż środki zapobiegawcze w przypadku takich zaraz jest taki sam od co najmniej 80 lat! Czyli że wyznaczanie obszarów zapowietrzonych i zagrożonych wymyślono ze sto lat temu, albo i dużo dawniej (stosowana terminologia jest nadal taka sama i dlatego brzmi archaicznie!).
Oto jak się zaczynał kawałek odnośnie pomoru świń, zaś cały fragment o zarazie i wojsku maszerującym przez maty - tutaj.
Jeszcze odnośnie tych mat dezynfekcyjnych, o ile ich wyłożenie w gospodarstwach może i ma sens, to sensowność ich wykładania na drogach dojazdowych jest moim zdaniem wątpliwa... może i się sprawdzały gdy ruch był przede wszystkim pieszy i konny, a samochody trafiały się bardzo rzadko. W czasach dużego natężenia ruchu pojazdów dużo cięższych i szybszych niż wozy konne, można się zastanawiać nad skutecznością takich środków.
Jeszcze pół biedy, jeśli w gminie pomyślą, żeby ustawić znaki z ograniczeniem prędkości... wtedy mata jeszcze jakoś się trzyma, ale bez tego rozpędzone samochody roznoszą matę w strzępy, co widać na zdjęciach powyżej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)