Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazy namiotowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazy namiotowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 maja 2008

Pocztówka z Wisłoczka

Pierwszego dnia rajdu Beskid Niski 2008, przechodziliśmy przez Wisłoczek i tam na terenie bazy namiotowej SKPB Rzeszów zrobiliśmy postój.




Baza jest dobrze uwodniona, nie dosyć że Wisłoczek obok przepływa (stąd też wejście do bazy przez mostek zwodzony).




Baza ma własny wodospad z basenem.




Studnię.



Saunę (w drugim planie sławojka, ale bez wody bieżącej).



Utylizacją odpadów zajmuje się biedronka.



Przy bazie działa Studium Nauczycielskie.



Jest też kolonia paproci na fliszu karpackim.



Zdrowie! Pora na kawę.



Zobacz też:
- Baza namiotowa w Regetowie

poniedziałek, 3 września 2007

Zwijanie bazy namiotowej w Regetowie

Do bazy przyjechaliśmy tuż przed deszczem, chmura ta towarzyszyła nam przez większość drogi, choć czasami udawało nam się ją zgubić (ale może po prostu leciała na skróty). Gdy zaczęło padać, nie było rady - schowaliśmy się pod wiatą.




Na szczęście był to deszcz-wędrowniczek i gdy zorientował się, że dalej nie jedziemy, w dalszą podróż wyruszył już sam. A my porzuciliśmy wiatę i przenieśliśmy się do ogniska by przygotować karkówkę i grzanki maści wszelakiej.





Dzięki wilgoci baza wzbogaciła się o salamandrę (więc chodź, pomaluj mój świat...) i grzyby (turysto pamiętaj - zanim rozbijesz namiot, najpierw pozbieraj grzyby, bo inaczej w nocy mogą one dokonać szturmu i rzezi śpiących namiotowiczów).




To tyle jeśli chodzi o dzień pierwszy.



Następnego dnia od rana była piękna pogoda.



Śniadanie na hamaku - Lila i Marek czyli pierwsi i ostatni bazowi w tym sezonie.



Po śniadaniu zaczęliśmy zwijać bazę (sniff, sniff). Najpierw eksmitowaliśmy z namiotów sezonowych lokatorów (z nich się robi draże Korsarze).



Namioty są plemieniem koczowniczym, więc gdy tylko je uwolniliśmy ze śledziowej niewoli, wróciły do dawnych zwyczajów i ruszyły na nasłoneczniony dolny taras bazy. Próbowaliśmy też złożyć wiatę, ale okazało się, że śledzie zapuściły korzenie, więc w końcu zrezygnowaliśmy.



Po zwinięciu namiotów trzeba było zapakować magiczne akcesoria bazowe do kolorowych kuferków na skarby.




Było to zajęcie wymagające pewnej finezji... więc ja z Szymonem ruszyliśmy do zadania, które będzie wymagało raczej siły, czyli zasypywania dołu na odpadki. I tu się srodze zawiedliśmy - samo znalezienie dołu wymagało precyzyjnych przyrządów optycznych (wiwat okularnicy! czyli wszyscy co byli akurat na bazie), dlatego najpierw powiększyliśmy dół, żeby w ogóle było co zasypywać. A i tak musieliśmy użyć specjalistycznych narzędzi w tym celu.




Również przy obsłudze ogniska są potrzebne specjalistyczne narzędzia.. zwłaszcza gdy się pali liście i inne gałązkopodobne śmieci. Co prawda kasztanowców na bazie nie ma, ale to chyba prewencja antyszrotówkowa?



Potem przyszła kolej na demontaż tabliczek te z drugiego planu zostają, bo nie nasze a leśnictwa).





W końcu przyjechał Bogdan i załadowaliśmy ruchomy dobytek bazy na traktor by potem załadować to u Bogdana na stryszek żółtej rezydencji.





Wróciliśmy na opustoszałą bazę.





Baza po sezonie.



A na koniec coś z kroniki bazowej. A z wpisów ze zwijania bazy - Frajda: "...Kuran gada jakieś pierdoły, nic z tego nie rozumiem..."




Zobacz też:
- Baza namiotowa w Regetowie
- Newsy o bazie (min. można poczytać fragmenty kroniki)
- Zdjęcia Gorgana z rozbijania bazy
- Zdjęcia z lipcowego bazowania Lili i Marka
- Zdjęcia Szymona ze zwijania bazy