Na początek ilustracja a pod nią przydługaśny cytat.

"-
Ja już dawno myślałem, że pana tam złapią, panie majster. Od dłuższego
czasu pan majster w tym miejscu przekracza przepisy drogowe. Nie
chciałem zwracać uwagi, bo by się pan denerwował. Ale tam na
skrzyżowaniu majster zawsze wjeżdża rowerem na pas środkowy, wystawia
rękę w lewo i skręca majster w prawo.
- No, to co z tego? Tak jeżdżę, jak mi pasuje.
- Wcale nie, majster tak jeździ, żeby zwrócić na siebie uwagę, zobaczyć, ile to się zamieszania narobiło.
-
Widzę, że wrednego wychowałem sobie pomocnika. Ale dobrze, od dziś nie
odwożę cię na ramie do domu. Dyluj na piechotę albo za pieniądze
środkami komunikacji.
- Nie chciałem majstra urazić, ja bardzo
sobie chwalę jazdę z majstrem na ramie. Ten pęd powietrza, rozwiane
włosy, szum wiatru i głos majstra: "Z drogi śledzie, bo król jedzie". O,
nie, ja z tego nie chcę zrezygnować!
- Więc?
- Albo ten
nasz stalowy rumak z potrójną przerzutką w suporcie, piwo w bidonie i
kask, który mi majster własnoręcznie wykonał ze starego wiadra, lemiesza
i używanych sandałów.
-Więc?
- Albo te urocze
przygaduszki z lokatorami w windzie, kiedy wwozimy naszego rumaka na 9
piętro, żeby przypadkiem ktos z dołu go nie gwizdnął. A jak pan majster
do tych klientów w windzie szczerze i pięknie się zwraca: "Rower jest
jeden, a złodziei widze paru". Tego sobie nie dam odebrać.
- No i dobra, tylko nie becz, bo jak wiesz, jestem bardzo wrażliwy na trzy rzeczy: zastrzyki, buraki i łzy sieroty."
Fachowcy
Stefan Friedmann, Jonasz Kofta
rys. Jerzy Duda-Gracz