wtorek, 23 czerwca 2009

Uć Kaliska

Wpis z dedykacją dla mel, która kiedyś wspominała, że warto rzucić okiem na murale przy Łodzi Kaliskiej. Jakoś tak wyszło, że ostatnio tam właśnie trafiłem.











Pod tym Obcym ja bym się jednak bał parkować.



Łódź i jej rowerostrada w te i nazad.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

meteor2017 na Adrenalina 1000

W ostatni weekend wzięliśmy z lavinką udział w Fabularnej Grze Rowerowej Adrenalina 1000, która odbywała się na Żoliborzu.



Start był w Parku Kaskada, w grze brało udział 150 rowerzystek i rowerzystów w 50 zespołach.



Lavinka nieco się spóźniła z powodu kłopotów komunikacyjnych, ale nam się nie spieszyło, nie mieliśmy zamiaru rywalizować, podeszliśmy do gry bardzo na luzie, chcieliśmy po prostu ciekawie spędzić czas na rowerze i porobić zdjęcia... to był zresztą nie tylko nasz cel.



W końcu lavinka dotarła i mogliśmy ze sporym opóźnieniem wyruszyć na miasto. Lavinka grała jako Paulina z Zielonego Wzgórza.



Wujek To Mi zaś jako The Chosen One z Vault 13.





Zanim weszliśmy do systemu, musieliśmy się doładować adrenaliną. Jedno ze źródeł adrenaliny było na bazarku. Z tyłu widać ochroniarza, który alergicznie zareagował na rowerzystów i oznajmił, że tu nie wolno jeździć na rowerze (nic to, że bazarek nieczynny i poza nami oraz nim nikogo tu nie było). To był nasz pierwszy bezpośredni kontakt z NPCem (Non Playable Character - Bohater Niezależny).



Po odpowiednim naładowaniu się adrenaliną, ruszyliśmy zalogować się do Systemu, wejście było na Placu Wilsona.



Niestety byliśmy spóźnieni, przez co przy wejściu do Systemu wystąpiło Zwarcie, a po chwili dodatkowo dopadł nas wrogi Impuls. W ten sposób straciliśmy dwa oporniki, które chroniły nas przed Wstrząsem. Oto Impuls krążący po Placu:



Po wejściu do Systemu A1000 musieliśmy go rozsadzić od środka. System pochłania energię ludzi do niego podłączonych przez telewizor, komputer i my trafiliśmy do rzeczywistości wykreowanej przez system. Na początek rzuciło nas do filmu science-fiction Obcy (Niedecydujące Starcie). Ten Obcy z prawej to wujek To Mi.

Zadanie wymiany prezentów między cywilizacjami (w galerii handlowej, kolejny kontakt z NPCami) wykonałem zarabiając 150 punktów adrenaliny... niestety w tym właśnie miejscu wystąpiło Zwarcie i straciliśmy ostatni opornik. Kolejne Zwarcie lub Wrogi Impuls groził Wstrząsem. Na szczęscie odkryliśmy też schemat Zwarcia, co pozwoliło nam od tej pory go unikać.



Następnie wzięliśmy udział w programie kulinarnym Podróże Kulinarne Roberta M. gdzie lavinka zarobiła 160 punktów. Niestety nie zmieściliśmy się w czasie by zarobić 200... byliśmy wyluzowani i presja czasu zupełnie na nas nie działała.



Gdy odjeżdżaliśmy, spostrzegłem że w pobliżu krąży Wrogi Impuls. Postanowiłem udawać że go nie widzimy i spokojnie pojechać dalej (nie dalibyśmy rady uciec, w każdym razie lavinka na holenderce na pewno), z nadzieją że zaatakuje inny zespół. Niestety my staliśmy się jego ofiarą... Impuls co prawda wrogi, okazał się przyjacielski, lavinka doznała lekkiego Wstrząsu i straciliśmy 50 punktów adrenaliny (początkowo miało być 100, ale wynegocjowaliśmy połowę).



Szukając Pracovni żeby wystąpić w Milionerach, musieliśmy skorzystać z pomocy NPCów - kilku miejscowych panów z winkiem na ławeczce bezbłędnie nas skierowało we właściwe miejsce. Jednak odpuściliśmy teleturniej, bo kolejka posuwała się wolno, a w środku było duszno.

Popędziliśmy więc do studio Sport, by się wcielić w rolę Darka Szpakowskiego. Mi przypadło komentowanie meczu piłki nożnej, który składał się niemal wyłącznie z rozgrzewki. Inni mieli za zadanie relacjonowanie wyścigu chartów, czy rozdania brydża.



W tym miejscu zastanawialiśmy się, czy wrócić na Plac Wilsona, by zdążyć w porę wyjść z Systemu, czy zdążymy wykonać jeszcze jedno zadanie (jakby nie było kolejki). Nagle dostaliśmy SMSa z informacją o Zwarciu, sprawdziliśmy ze schematem gdzie będzie następne... tak, to było wredne, następne Zwarcie miało za 15-20 minut nastapić na Placu Wilsona. Popędziliśmy więc by zdążyć wylogować się przed Zwarciem, co udało nam się.

Usiedliśmy i zaczęliśmy robić zdjęcia kolejnym zespołom zdążającym do terminala. Ponieważ niemal wszyscy wpadli w ostatnich 5 minutach, a znaczna część nawet spóźniona, zrobiła się kolejka i wiele osób dostało punkty ujemne.







I wtedy pojawił się Robotex, który chronił Główny Generator A1000.



Ogłoszenie wyników miało się wkrótce odbyć w Parku Żeromskiego, a w międzyczasie większość uczestników ruszyła do delkatesów Mini Europa by nabyć produkty uzupełniające kalorie (nie samą adrenaliną człowiek żyje).



Ogłoszenie wyników.



A zwyciężyli... Ola i Piotrek!  Bardzo mnie cieszy to zwycięstwo, bo Piotrka znam z wyjazdów z SKPB.



Okazało się, że nagrody zaczynały się od 480 punktów... my mieliśmy 390, a więc jeszcze jedno zadanie i mielibyśmy szanse (np. przy punktualnym starcie). Zresztą sługi Systemu oszukiwały, z bilansu zysku i strat wyszło mi, że powinniśmy mieć 440 punktów, a jednego przyłapałem na oszustwie jak chciał nam dać 150 a nie 200 punktów... ktoś więc nas jednak orżnął na 50. Trzeba być czujnym.

Myślę, że następnym razem (być może już jesienią) można zawalczyć o podium (na którym było teraz 11 zespołów), unikając kilku błędów, niezależnie od tego jaki będzie scenariusz i zasady gry.

Zobacz też:
- trzy słowa na zakończenie od organizatorów
- rowerzystki i rowerzystów we wpisach na Warsaw Cycle Chic: tuż przed startem, w trakcie gry... wkrótce także z zakończenia :-)
- Wszystkie zdjęcia w galerii na Picasie: To Mi'ego, lavinki

niedziela, 21 czerwca 2009

Wrocław Główny Park&Ride

Dworzec Główny... gdzie by tu zaparkować rower? Szkoda że nie ma podwieszanych na tych drutach wieszaków na rowery.


Aby przypiąć rower należy skecić w prawo



potem znowu w prawo



przejść pod parawanem



przeskoczyć barierkę



i docieramy do czterech, dobrze strzeżonych miejsc parkingowych



rower przypięty, można jechać w siną dal.





na przykład do Warszawy



chociaż... pociągiem chyba nie warto, od dworca rowerem ze 3 minuty się jedzie.. aha, mam nadzieję, że przed dłuższą nieobecnością w domu, ubezpieczyliście mieszkanie od zła wszelkiego

sobota, 20 czerwca 2009

Jeśli nie asfalt, to co? Asfalt! Tylko asfalt! To jest moja odpowiedź na pytanie zawarte w okrągłej 20. Akcji GTWb. To jest asfaltowa ścieżka przy Bitwy Warszawskiej, przykład że na ścieżce nie musi być nieszczęsna kostka. Komfort jazdy nieporównywalny z kostkowymi. Taką nawierznię powinny mieć wszystkie ścieżki. Niestety z asfaltu zjeżdża się na kostkę... to i tak pół biedy, gorzej jak ścieżka w ogóle się kończy i rowerzysta musi kombinować ulicami (bocznymi i głównymi), chodnikami (narażając się na asfalt) i różnymi skrótami... czasem trafia się wtedy na takie coś (3w1):

Asfalt! Tylko asfalt!

To jest moja odpowiedź na pytanie zawarte w okrągłej 20. Akcji GTWb.







To jest asfaltowa ścieżka przy Bitwy Warszawskiej, przykład że na ścieżce nie musi być nieszczęsna kostka. Komfort jazdy nieporównywalny z kostkowymi. Taką nawierznię powinny mieć wszystkie ścieżki.

Niestety z asfaltu zjeżdża się na kostkę... to i tak pół biedy, gorzej jak ścieżka w ogóle się kończy i rowerzysta musi kombinować ulicami (bocznymi i głównymi), chodnikami (narażając się na asfalt) i różnymi skrótami... czasem trafia się wtedy na takie coś (3w1):