W ostatni weekend wzięliśmy z lavinką udział w Fabularnej Grze Rowerowej Adrenalina 1000,
która odbywała się na Żoliborzu.

Start był w Parku Kaskada, w grze brało udział 150 rowerzystek i rowerzystów w 50 zespołach.

Lavinka
nieco się spóźniła z powodu kłopotów komunikacyjnych, ale nam się nie
spieszyło, nie mieliśmy zamiaru rywalizować, podeszliśmy do gry bardzo
na luzie, chcieliśmy po prostu ciekawie spędzić czas na rowerze i
porobić zdjęcia... to był zresztą nie tylko nasz cel.

W końcu lavinka dotarła i mogliśmy ze sporym opóźnieniem wyruszyć na miasto. Lavinka grała jako Paulina z Zielonego Wzgórza.

Wujek To Mi zaś jako The Chosen One z Vault 13.


Zanim
weszliśmy do systemu, musieliśmy się doładować adrenaliną. Jedno ze
źródeł adrenaliny było na bazarku. Z tyłu widać ochroniarza, który
alergicznie zareagował na rowerzystów i oznajmił, że tu nie wolno
jeździć na rowerze (nic to, że bazarek nieczynny i poza nami oraz nim
nikogo tu nie było). To był nasz pierwszy bezpośredni kontakt z NPCem
(Non Playable Character - Bohater Niezależny).

Po odpowiednim naładowaniu się adrenaliną, ruszyliśmy zalogować się do Systemu, wejście było na Placu Wilsona.

Niestety
byliśmy spóźnieni, przez co przy wejściu do Systemu wystąpiło Zwarcie, a
po chwili dodatkowo dopadł nas wrogi Impuls. W ten sposób straciliśmy
dwa oporniki, które chroniły nas przed Wstrząsem. Oto Impuls krążący po
Placu:

Po
wejściu do Systemu A1000 musieliśmy go rozsadzić od środka. System
pochłania energię ludzi do niego podłączonych przez telewizor, komputer i
my trafiliśmy do rzeczywistości wykreowanej przez system. Na początek
rzuciło nas do filmu science-fiction Obcy (Niedecydujące Starcie). Ten Obcy z prawej to wujek To Mi.
Zadanie
wymiany prezentów między cywilizacjami (w galerii handlowej, kolejny
kontakt z NPCami) wykonałem zarabiając 150 punktów adrenaliny...
niestety w tym właśnie miejscu wystąpiło Zwarcie i straciliśmy ostatni
opornik. Kolejne Zwarcie lub Wrogi Impuls groził Wstrząsem. Na szczęscie
odkryliśmy też schemat Zwarcia, co pozwoliło nam od tej pory go unikać.

Następnie wzięliśmy udział w programie kulinarnym Podróże Kulinarne Roberta M.
gdzie lavinka zarobiła 160 punktów. Niestety nie zmieściliśmy się w
czasie by zarobić 200... byliśmy wyluzowani i presja czasu zupełnie na
nas nie działała.

Gdy
odjeżdżaliśmy, spostrzegłem że w pobliżu krąży Wrogi Impuls.
Postanowiłem udawać że go nie widzimy i spokojnie pojechać dalej (nie
dalibyśmy rady uciec, w każdym razie lavinka na holenderce na pewno), z
nadzieją że zaatakuje inny zespół. Niestety my staliśmy się jego
ofiarą... Impuls co prawda wrogi, okazał się przyjacielski, lavinka
doznała lekkiego Wstrząsu i straciliśmy 50 punktów adrenaliny
(początkowo miało być 100, ale wynegocjowaliśmy połowę).

Szukając Pracovni żeby wystąpić w Milionerach,
musieliśmy skorzystać z pomocy NPCów - kilku miejscowych panów z
winkiem na ławeczce bezbłędnie nas skierowało we właściwe miejsce.
Jednak odpuściliśmy teleturniej, bo kolejka posuwała się wolno, a w
środku było duszno.
Popędziliśmy więc do studio Sport,
by się wcielić w rolę Darka Szpakowskiego. Mi przypadło komentowanie
meczu piłki nożnej, który składał się niemal wyłącznie z rozgrzewki.
Inni mieli za zadanie relacjonowanie wyścigu chartów, czy rozdania
brydża.

W
tym miejscu zastanawialiśmy się, czy wrócić na Plac Wilsona, by zdążyć w
porę wyjść z Systemu, czy zdążymy wykonać jeszcze jedno zadanie (jakby
nie było kolejki). Nagle dostaliśmy SMSa z informacją o Zwarciu,
sprawdziliśmy ze schematem gdzie będzie następne... tak, to było wredne,
następne Zwarcie miało za 15-20 minut nastapić na Placu Wilsona.
Popędziliśmy więc by zdążyć wylogować się przed Zwarciem, co udało nam
się.
Usiedliśmy i zaczęliśmy robić zdjęcia kolejnym zespołom
zdążającym do terminala. Ponieważ niemal wszyscy wpadli w ostatnich 5
minutach, a znaczna część nawet spóźniona, zrobiła się kolejka i wiele
osób dostało punkty ujemne.



I wtedy pojawił się Robotex, który chronił Główny Generator A1000.

Ogłoszenie
wyników miało się wkrótce odbyć w Parku Żeromskiego, a w międzyczasie
większość uczestników ruszyła do delkatesów Mini Europa by nabyć
produkty uzupełniające kalorie (nie samą adrenaliną człowiek żyje).

Ogłoszenie wyników.

A zwyciężyli... Ola i Piotrek! Bardzo mnie cieszy to zwycięstwo, bo Piotrka znam z wyjazdów z SKPB.

Okazało
się, że nagrody zaczynały się od 480 punktów... my mieliśmy 390, a więc
jeszcze jedno zadanie i mielibyśmy szanse (np. przy punktualnym
starcie). Zresztą sługi Systemu oszukiwały, z bilansu zysku i strat
wyszło mi, że powinniśmy mieć 440 punktów, a jednego przyłapałem na
oszustwie jak chciał nam dać 150 a nie 200 punktów... ktoś więc nas
jednak orżnął na 50. Trzeba być czujnym.
Myślę, że następnym
razem (być może już jesienią) można zawalczyć o podium (na którym było
teraz 11 zespołów), unikając kilku błędów, niezależnie od tego jaki
będzie scenariusz i zasady gry.
Zobacz też:
- trzy słowa na zakończenie od organizatorów
- rowerzystki i rowerzystów we wpisach na Warsaw Cycle Chic: tuż przed startem, w trakcie gry... wkrótce także z zakończenia :-)
- Wszystkie zdjęcia w galerii na Picasie: To Mi'ego, lavinki