W weekend tydzień temu wybraliśmy się za Łódź, nad Wartę. W sobotę
ruszyliśmy ze Zduńskiej Woli i do Warty dotarliśmy już w okolicach
Strońska, ale zanim ją przekroczyliśmy, jechaliśmy długo wzgłuż niej.
Przez Wartę przejechaliśmy w Konopnicy, a tam... koparka (zobacz tą koparkę na blogu koparkowym).

Z tej okazji kawałek za Konopnicą zrobiliśmy sobie postój żeby się pomoczyć.

Wieczorem
przekroczyliśmy jeszcze Wartę w Kamionie, a już po nocy w Bobrownikach.
Przez most w Bobrownikach przejechaliśmy ponownie rano w niedzielę.

Tego dnia zrobiliśmy pętęlkę w łuku Warty i kolejny most był w Przywozie.


A że było ciepło, to za Przywozem znów się oczyliśmy.

Za to za Bieńcem udało nam się przepłynąć promem do ośrodka ZHP w Załęczu Wielkim.

A że Załęcze Wielkie jest po drugiej stronie rzeki, to jest kawałek dalej most z którego skorzystaliśmy.

A potem po raz trzeci przejechaliśmy przez most w Bobrownikach zamykając tym samym pętelkę.

Jeszcze tylko most w Lisowicach.


I ostatni w Działoszynie.
No
tak, ale to wychodzi że 8 razy przez Wartę i 2 razy w Warcie. Dziewiąty
raz przejechaliśmy przez Wartę mostem kolejowym w pociągu osobowym
Chorzew - Częstochowa, a dziesiąty pociągiem pospiesznym pod Radomskiem.
A
poniożej mapki. Na niebiesko sobota, na zielono niedziela, a po
kliknięciu w mapki można je dokładniej zobaczyć na Google Maps.

