Prawie trzy tygodnie temu udałem się na polowanie w Jamborowym Borze...
znaczy na działce u huanna w sosnowym lasku. Ponieważ tego dnia
przejechać mieliśmy jakieś 100 km, nie zbierałem grzybów, bo nie
przetrwałyby jazdy w sakwach, polowanie było więc bezkrwawe, z
obiektywem zamiast flinty.
Pod sosnami buszowały całe hordy podgrzybków.



A między nimi kozak.

I maślaki bliźniaki.

Marynowana w miodzie była też miodówka, czyli maślak pstry.

A i prawdziwy borowik się trafił.

I tłuste tłuściochy.

I krwisty gołąbnek.

Muchomor zaś stał na straży i nie wpuszczał na działkę insektów.

A kilka miedz dalej na słońcu opalała się na brązowo kania.

Tydzień temu zaś takie grzyby upolowałem (tym razem nie obyło się bez grzybiej krwi).
Pod sosnami buszowały całe hordy podgrzybków.
A między nimi kozak.
I maślaki bliźniaki.
Marynowana w miodzie była też miodówka, czyli maślak pstry.
A i prawdziwy borowik się trafił.
I tłuste tłuściochy.
I krwisty gołąbnek.
Muchomor zaś stał na straży i nie wpuszczał na działkę insektów.
A kilka miedz dalej na słońcu opalała się na brązowo kania.
Tydzień temu zaś takie grzyby upolowałem (tym razem nie obyło się bez grzybiej krwi).