poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Szklany szlak - Krosflower

Kolejna rzeźba z Krosna, to Krosflower. Całkiem przyjemna, zlokalizowana na skwerku... niedaleko starówki, ale obawiam się że niewielu turystów tu dotrze, żeby ją zobaczyć. Ponadto szklane tafle można łatwo odkręcić kluczem ampulowym i jak widać kilka osób już skorzystało z tej opcji (jedna tafla walała się na trawniku). Mam nadzieję, że następnym razem jak tu będę, jeszcze trochę z niej zostanie i może tym razem trafię na słoneczny dzień i będzie można próbować uchwycić różne refleksy, odbicia itp.













piątek, 9 sierpnia 2013

Szklany szlak - Anna i Stanisław

Pokazywałem już rzeźby z serii Szklana rzeka, to teraz pora na kolejne rzeźby, tym razem warte obejrzenia. Niestety są nieco na opłotkach, ale jak wyjeżdżaliśmy z Krosna w Beskid Niski, to rozglądałem się za tymi rzeźbami, czy warto tu się udać... uznałem że warto, dlatego wracając wysiedliśmy na przystanku Starostwo Powiatowe.


Te dwie rzeźby to Anna i Stanisław, które nawiązują do pewnej krośnieńskiej legendy... poniższa tabliczka wprawiła mnie w konfuzję, bo nie mogłem skumać o co chodzi.


Dopiero druga tabliczka wyjaśniła o co chodzi.


Na tej pierwszej są zapewne wyrwane nieco z kontekstu fragmenty legendy w wersji Jana Tulika (skoro tak jest podpisane). Te cytaty sa umieszczone na szklanych taflach rzeźb. Ponadto na poniższym zdjęciu widać, że wyrwana... a właściwie odkręcona została też jedna ze szklanych tafli (tam na dole, gdzie sterczą bolce).





Jak widać, trzeba się spieszyć z oglądaniem rzeź, bo wkrótce może tu być już tylko parę rurek trochę szkła na którym pechowo można przebić dętkę.


No to oglądamy.





Na koniec stwierdziliśmy, że oboje jesteśmy ubrani pod kolor rzeźb, postanowiliśmy więc wzbogacić szklany szlak o nasze skromne osoby.


wtorek, 6 sierpnia 2013

Czerwony komin

Gdzieś pod Lesznem, między polami, sterczy sobie samotny komin cegielni.



Jako bonus, daję zdjęcie lavinki w roli amfibii.



Z samej cegielni to już niewiele zostało, ot ten komin i kupa gruzu porośnięta krzakami.











czwartek, 1 sierpnia 2013

Szklany szlak - Szklana rzeka

Jako że Krosno lansuje się ostatnio jako Miasto Szkła, postawiło między innymi szklane rzeźby. Postanowiliśmy więc je obejrzeć. Pierwsza próba była na dworcu, gdy mieliśmy trochę czasu podczas przesiadki... szukaliśmy, szukaliśmy, ale rzeźby nie znaleźliśmy.

Potem wracajać znów wylądowaliśmy w Krośnie, ale trochę na opłotkach. Objrzeliśmy kilka ciekawych rzeźb (o nich w następnym wpisie), po czym kierując się w kierunku centrum trafiliśmy na takie coś...


Gdyby nie tabliczka, mielibyśmy wątpliwości, czy to aby na pewno rzeźba... ale tak, to jest jedna rzeźb i nazywa się Szklana rzeka. Zastanawialiśmy się, że może jakiś samochód w to wjechał, dlatego jest przekrzywiona, a część szklana stłuczona...


Wątpliwości rozwiała kolejna rzeźba - taka sama! A zatem tak właśnie miała ona wyglądać - tylko co to za szkło tam się walało? I co to w ogóle jest? Skoro rzeka, to może jest to tyczka flisacka? Tylko co to ma wspólnego ze szkłem? Spławiano je do Warszawy i Gdańska na tratwach flisackich?


Kolejne dwie rzeźby wyglądały nieco inaczej - miały szklane bryłki na dole.







A taką tyczkę, malowniczo wbitą w klomb o mały włos byśmy ominęli... no bo ile można oglądać rur wystających z ziemi? A to była jedyna, która miała zachowaną szklaną taflę (nocą ponoć podświetlaną).



W końcu trafiliśmy ponownie na dworzec i co się okazało? Rzeźba tam była w postaci tej tyczki, ale początkowo ją przegapiliśmy szukając szklanej rzeźby, a nie metalowej rury.


Na koniec kilka słów wyjaśnień, po tym jhak mieliśmy chwilę by wczytać się w tekst na tabliczce. Otóż t żadna tyczka flisacka, tylko piszczel hutniczy, czyli taka rura (a jednak!) służąca do dmuchania szkła. Też możecie sobie poczytać - powiększenie po kliknięciu w poniższy obrazek.


Oprócz tych piszczeli, są też inne rzeźby, w tym trzy naprawdę warte obejrzenia, ale są one dalej od centrum... szkoda tylko że w rejonie starówki i najbardziej turystycznie uczęszczanych miejsc są akurat te rury. Szkoda też, że tych rur postawiono tyle, jedna by jakoś przeszła, mogli na serię rzeźb wybrać ciekawszy projekt (ale ten pewnie był najtańszy).