poniedziałek, 9 czerwca 2014

W krainie Barszczu Sosnowskiego

W Zawadce Rymanowskiej po raz pierwszy byłem kilkanaście lat temu, na ześrodkowaniu mojego pierwszego rajdu studenckiego. To był długi weekend majowy, dlatego barszcz był jeszcze niskopienny, ale pamiętam że trochę go tam rosło.

Potem jeszcze nie raz bywałem w Zawadce, ale czy to wiosną, czy też trasą mniej zabarszczowioną, czy też akurat go nieco wykosili, więc mimo to że spodziewałem się barszczu, to co zobaczyliśmy nieźle nas zaskoczyło.

Zaczęło się od stopniowania napięcia - pojedyncze egzemplarze przy ścieżce, z każdą chwilą coraz więcej i więcej...











Aż dochodzimy do regularnych pól barszczu. Dodajmy, że poparzenia barszczem są paskudne, zwłaszcza jak są wystawione na działanie słońca... nawet nie chcę sobie wyobrażać jak skończyłoby się przejście przez to pole.











Docieramy do pierwszych zabudowań popegeerowskich... zapewne tutaj hodowano kiedyś barszcz na paszę wzorem bratniego narodu. Dodajmy, że barszcz Sosnowskiego sprowadzony do Rosji z Kaukazu jest w krajach byłego ZSRR nazywany zemstą Stalina. Podobne pola widziałem już na Ukrainie, ale w Polsce po raz pierwszy.











Dochodzimy do wsi, tutaj zamiast malw pod oknami rośnie barszcz. Ale i dalej w dół doliny, tym mniej barszczu i częściej jest koszony.





Jednak regularnie kosić i opryskiwać herbicydami trzeba przez kilka lat żeby wyplenić to żywotne dziadostwo... bo oprócz tego że osiąga wysokość 3,5 metra, to jego korzeń wrasta na dwa metry wgłąb, zaś nasiona przez kilka lat zachowują zdolność kiełkowania. No i trzeba by prowadzić działania w całej dolinie, a nie tylko we wsi.



Tutaj poletko niedawno skoszonego barszczu... a w tym budynku nocowaliśmy na rajdzie w 2000 roku, budynki popegeerowskie w których nas rozlokowano, były ponazywane a ten obiekt był Strasznym Dworem... jakie jeszcze nazwy były, nie pamiętam ale na pewno było Jezioro Łabędzie.




Na koniec link do albumu z większą ilością zdjęć Barszczu Sosnowskiego.
Zobacz też Barszcz Sosnowskiego w Lesznie.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Przedmoście Koło Armii Poznań

Jadąc z Konina do Koła, mijaliśmy kilka bunkrów Armii Poznań, a dokładnie Przedmościa Koło, a jeszcze dokładniej koło Genowefy Piorunowskiej.

Schron nr 1 był trochę w bok i teraz pewnie w gęstym młodniku, więc z braku czasu sobie go odpuściliśmy. Schron nr 2 okazał się być schronem nasłuchu radiowego... a na serio był to schron do ognia czołowego, ale zdjęcie od tyłu (z zakratowanym wejściem), bo czoło było  w cieniu.



Otwór strzelniczy itp.







Rysunek z Instrukcji Saperskiej



jedziemy do schronu nr 3.



A oto i on - schron obserwacyjny. Trzey takie szczeliny zapewniały w pomieszczeniu szeroki widok, nic tylko postawić w środku fotek i kontemplować panoramkę... tylko wcześniej trzeba się cofnąć w czasie, albo wyciąć te drzewa co tam porosły.




I widok na bunkier od du... znaczy od tylnej strony.





Jako  że dalej jechaliśmy na wschód, a nie na południe, to na tych bunkrach się skończyło... to znaczy nie do końca skończyło, ale następne na trasie były już niemieckie.

Zobacz też inne wpisy o polskich schronach z 1939 r. Schrony na odcinku:
Armii Łódź:
- pod Strońskiem

- pod Szubienicami

- Armii Modlin:
- pod Mławą
- schron-pomnik pod Mławą