poniedziałek, 21 listopada 2016

Kościół w Kurowicach

Kurowicki kościół został wybudowany w latach 1902-1913 wg projektu Feliksa Nowickiego... jednak nie został oszczędzony przez zawieruchę I wojny światowej i już następnego roku został zniszczony

Otóż Kurowice znalazły się na terenie walk w czasie Bitwy pod Łodzią w listopadzie 1914 roku, zostały zajęte przez Niemców gdy tzw. Grupa generała Scheffera (3 dywizje piechoty i 2 dywizje kawalerii) okrążała Łódź od wschodu i południa. Okrążenia nie udało się domknąć, ani zdobyć samej Łodzi, za to wojska Scheffera zostały odcięte przez Rosjan od reszty sił niemieckich, jednak 23 listopada rozpoczęły odwrót (min. przez Kurowice) i udało im się przebić z powrotem dziesiątkując stojący im na drodze syberyjski pułk strzelców.

Kościół został odbudowany w latach 1918-20 z częściowo zmienioną fasadą wg projektu Stefana Szyllera, a przy okazji w jego ściany zewnętrzne wmurowano fragmenty pocisków artyleryjskich świadczące o jego losach w czasie wojny. Widziałem już niejeden kościół z wmurowanymi pociskami - w Bolimowie, Nieborowie, Sierzchowie, Kazimierzu nad Nerem, ale chyba w żadnym nie wykorzystano tylu pocisków, naliczyłem ich tutaj co najmniej dwadzieścia. Nawet w Brochowie chyba tylu nie ma, ale tam są z kolejnej wojny światowej.





















A tutaj mapa z sytuacją 22 listopada 1914, kiedy to Grupa Scheffera została okrążona, przed odwrotem który zaczął się w nocy.



Kilka archiwalnych zdjęć przedstawiających zniszczenia kościoła.









I jeszcze notka prasowa o zniszczeniach w Kurowicach (Nowy Kurjer Łódzki, 21 grudnia 1914).




Na koniec jeszcze kilka zdjęć z kościoła, zaczynam od repera z orłem.








piątek, 28 października 2016

Odsłonięcie pomnika w Wólce Łasieckiej (05.11.2016)

Zapraszamy 5 listopada 2016 r. o godz. 12:00 na odsłonięcie odbudowanego pomnika na cmentarzu wojennym w Wólce Łasieckiej.



Pomnik został wzniesiony prawie na pewno jeszcze w 1915 roku na cmentarzu niemieckiego 226 rezerwowego pułku piechoty (Reserve Infanterie Regiment Nr. 226), który kwaterował w Wólce
Łasieckiej podczas walk nad Rawką. Tak kiedyś wyglądał.



A tak wyglądał w 2006 roku, trudno było nawet zrobić zdjęcie na którym coś by było widać.



Po pracach porządkowych na cmentarzu wyglądał tak:



W czerwcu bieżącego roku ruszyły prace przy pomniku - najpierw odkopanie, okazało się że pod ziemią był jeszcze spory kawałek pomnika. W sumie razem z tym czego brakowało na górze, pomnik był chyba ze trzy razy większy niż to co można było zobaczyć w ostatnich latach.





A potem ruszyła rozbiórka - najtrudniejszym zadaniem było zdjęcie bloku piaskowca z wyrytym żelaznym krzyżem. Raz że to był kawał skały i swoje ważył, a dwa że trzeba było uważać żeby go nie uszkodzić.




Dalej już można było postępować mniej delikatnie. Wnętrze pomnika było wymurowane z cegieł, zarówno zaprawa, jak i część cegieł kruszyły się w rękach.




Było też sporo kamieni tworzących fundament, czasem naprawdę dużych... aż trzeba było zatrudnić kopareczkę, żeby je wyciągnąć. Ponieważ na tym etapie nie uczestniczyliśmy w pracach, poniższą fotkę pożyczyłem od Jacka Słupskiego.




No i gotowe, znaczy rozebrane. W lipcu można było zacząć budowę - najpierw wzmocnienie gruntu.



Kolejny etap to montaż zbrojenia fundamentu.





Gotowe?, No to betonujemy!









Na tym murowanie otoczki kamiennej, kolejne zbrojenie i zalanie betonem.





A teraz układamykamienny murek kolejnego poziomu - ustalanie który kamień gdzie ma trafić.



Jako że głazy konkretne, kolejna kopareczka rusza do akcji.





Po zalaniu można wymurować kolejną warstwę i też zalać. Na szczęście z każdym poziomem coraz mniej betonu trzeba do wypełnienia.





Na piaskowiec z żelaznym krzyżem mała kopareczka by nie wystarczyła, tak więc duża koparka wkracza do akcji.






I murujemy...






To są trochę takie puzzle 3D, na podstawie zdjęć sprzed rozbiórki i numerków na kamieniach ustalamy gdzie co ma trafić.








Jednak teraz z każdym poziomem coraz mniej jest zachowanych kamieni z lica i coraz więcej trzeba dopasować z innych kamieni, aż ostatnie poziomy to już 100% dobierania. Tutaj dobrana kolejna warstwa przez murowaniem.





Na tył trafia skromna piaskowcowa tabliczka wykuta przez Augusta, upamiętniająca naszą pracę.



I znów koparka w akcji - tym razem montujemy tablicę. Oryginał się nie zachował, została rozbita, jedynie kilka jej kawałków można było znaleźć. Łukasz wykuł jej kopię. Piaskowiec jeszcze bielutki, ale jak zobaczycie na ostatnich zdjęciach, już zaczyna ciemnieć.









Pomnik rośnie, przybywają ostatnie warstwy, a na szczyt wmurowywane są szrapnele (a właściwie tzw. szklanki rosyjskich szrapneli 76,2mm). Co prawda na zdjęciu archiwalnym, które wstawiłem ich chyba nie ma, ale są innym zdjęciu którym dysponuje Łukasz.



Jeszcze tylko różne prace porządkowe, wybrukowanie terenu wokół pomnika (jest tu lekkie obniżenie, bo nie chcemy zasypywać dolnych warstw pomnika) i można będzie uznać prace za zakończone...






No i gotowe! Po pięciu miesiącach pracy w soboty (nie wszystkie, ale większość...),  a poza tym w kilka innych dni, zwłaszcza na finiszu.