poniedziałek, 26 stycznia 2015

czwartek, 22 stycznia 2015

Dyrskartunnel

Sto lat temu (akcja GTWb) funkcjonowała pierwsza droga przez Dyrskar (to chyba nazwa przełęczy) i tunel na tej drodze... z informacji które znalazłem, to jeden z czterech najstarszych tueli drogowych w Norwegii.

Droga przez Dyrskar została wybudowana w 1886 roku, natomiast w 1900 roku wybudowano tunel, żeby poprawić przejezdność drogi zimą przy dużych opadach śniegu i zagrożeniu lawinowym. Tunel powstał na wysokości 1160m.n.p.m. i ma długość ok. 60m. Droga z tunelem była użytkowana do 1919 roku, kiedy wybudowano nieco niżej drugą drogę... prawdopodobnie jest to ta boczna droga przez góry, którą my jechaliśmy. Natomiast w 1968 otwarto nowy tunel o długości ponad 5,5km i otwarto trzecią drogą pod górami, którą teraz biegnie główny ruch samochodowy. W momencie otwarcia był to najdłuższy tunel drogowy w Norwegii.

Powyższe informacje pochodzą z Wikipedii z artykułu Dyrskartunnel, zaś z wiki-galerii pochodzi pierwsza porcjha poniższych zdjęć archiwalnych.

Pierwsze zdjęcia przedstawiają północny koniec tunelu latem, z lewej strony widać widać drogę obejżdżającą tunel... czyli zapewne ten odcinek z 1886.





A tutaj wiosna, albo nawet wczesne lato. Widać że z lewej strony droga nadal jest pod śniegiem.





Jeszcze dwie fotki... nadal z północnym wjazdem do tunelu.





Jeszcze dwie fotki przedstawiające śniegowy tunel przedłużający tunel właściwy. Tym razem wjazd południowy wiosną 1913, czyli sto lat temu z hakiem (źródło) i wyjazd północny (źródło).





Na koniec archiwaliów, zdjęcie przedstawiające warunki drogowe wiosną (foto stąd).



No dobra, to było sto lat temu (+/-15), no to rzućmy okiem jak to teraz wygląda. Pierwsza droga przebiega nieco wyżej niż druga droga którą jechaliśmy, zostawiliśmy więc rowery i zaczęliśmy wspinaczkę.



Oto jest i pierwsza droga (a w dole widać drugą drogę).







Docieramy do północnego wjazdu do tunelu.



A to ten najstarszy odcinek na lewo od tunelu.



Przechodzimy przez tunel na drugą stronę.











By rzucić okiem i obiektywem na wjazd południowy.







Na koniec jeszcze kamień na przełęczy z napisem 3500 FOD, 1100 mtr O H, DYRSKAR... 1100 to wysokośc m n.p.m. (moh), ale co oznacza to 3500FOD niestety nie wiem. Ta na zdjęciu to pierwsza droga, która biegnie z góry i chwilę później łączy się z drugą drogą, która dochodzi tu od dołu.





wtorek, 20 stycznia 2015

Przeniesienie Łodzi do Odesy

Jakieś sto lat temu (+/- kilka miesięcy) przeczytać można było w Kurjerze Warszawskim o planach przeniesienia fabryk łódzkich do Odesy (czy też Odessy, jak byśmy dziś napisali)... czasem notki były opatrzone bardziej sensacyjnym tytułem - Przeniesienie Łodzi.




Czasem można było przeczytać obszerniejsze artykuły na temat trudności jakie stały na przeszkodzie realizacji tego planu, ot choćby zaczynając od faktu, że aktualnie Łódź była zajęta przez Niemców. Wklejam tylko fragmenty, całość po kliknięciu w ba obrazki.





Coś tam jednak udało się przenieść - wraz z wielkim odwrotem w lipcu 1915, ewakuowano na wschód co się dało, także Łódź w symbolicznej postaci zapasów wyrobów i surowców.


W dniu zajęcia Warszawy przez Niemców (5 sierpnia 1915) Kurjer wydrukował jeszcze taką oto notkę. Na wschód została ewakuowana fabryka ołówków z Pruszkowa, jednak nie skorzystano z gościnności Odesy, zamiast keruku SE wybrano E i fabryka trafiła do Borysowa (obecnie w Białorusi)... a później wraz ze zbliżaniem się frontu do Sławiańska pod Charkowem, według innej informacji do Nowosławiańska nad Dnieprem. Możliwe że chodziło o Słowiańsk (Ukraina) o który w zeszłym roku toczyły sie walki. Co prawda zarówno od Charkowa jak i Dniepru jest oddalony grubo ponad 100km, ale patrząc z perspektywy Pruszkowa na mapę jest to tuż obok.

piątek, 16 stycznia 2015

Skwerek naukowy w Odda

Gdy przejeżdżaliśmy przez tę miejscowość i trafiliśmy na ten skwerek, to nie odmówiliśmy sobie przyjemności jego przetestowania.



lavinka jako matka założycielka bloga koparkowego, zaczęła od kopania w piaskownicy... takie koparki można spotkać czasem na norweskich placach zabaw, na przykład mieliśmy jedną w piaskownicy kempingu na którym nocowaliśmy.



Najwięcej uwagi poświęciliśmy modelowi systemu dziesiętnego z kół rowerowych... zabawa polega na kręceniu dolnym kołem, przekładnie są tak ustawione że 10 obrotów jednego koła to jeden obrót kolejnego koła.



My wygenerowaliśmy jeden obrót (z hakiem) trzeciego koła... obok jest też licznik elektroniczny.



Jest też ilustracja twierdzenia Pitagora, czyli tzw. majtki Pitagorasa.





No i rura do rozmawiania na odległość... takie coś widuje się ostatnio i u nas na placach zabaw, ale tutaj ma fajną formę budek telefonicznych.



Możliwe że tam było coś jeszcze, ale przegapiliśmy.