czwartek, 25 sierpnia 2016

Blach cięcie gięcie

Nie, to nie jest jedna z rzeźb na Kasprzaka, tylko maszynka do tytułowej czynności. Stoi sobie na terenie dawnej Fabryki Kabli w Ożarowie, prawdopodobnie tutaj właśnie służyła nim trafiła pod chmurkę.










czwartek, 11 sierpnia 2016

Sezon jagodowy

Robert Scotland Liddell, to brytyjski korespondent, który przebywał w rejonie frontu nad Rawką w 1915 roku (co najmniej od maja do połowy lipca w obozie Czerwonego Krzyża pod Radziwiłłowem). Załapał się więc na sezon jagodowy i tak opisuje czarne jagody i inne owoce leśne (On the Russian Front. Chapter VII: The Battle-Zone Cuisine, p. 83):

Ostatnio mieliśmy poziomki (strawberry) każdego dnia: dzikie jagody (wild berries), zbierane w lasach przez żołnierzy, którzy sprzedawali je nam za różną ilość kopiejek. Również maliny (rasps) i małe czerwone jagody (little red berries), których nazwy nie znam. Wszystkie te owoce jedliśmy z kubków łyżeczkami do herbaty.

Z jednej z dziwnych jagód (queer berries) zbieranych w okolicy, jest robiony kleisty płyn koloru płynu Condy'ego.
Smak też jest podobny do zapachu tego środka dezynfekującego. Mój język i usta nabrały fioletowo-czarnego koloru po kilku pełnych łyżkach. Uważa się to za dobre dla zdrowia. Robiło mi się od tego niedobrze, nie lubiłem tej mikstury, jednak spożywałem ją jako lekarstwo.



Jedną z zagadek jest, co to za małe czerwone jagody? Na borówkę brusznicę nieco za wcześnie, poziomki były wymienione, może więc czerwona porzeczka?

dziwne jagody - tu niewątpliwie chodzi o jagody, bo po prostu tak na nie tutaj mówimy, czyli czarne jagody, a poprawna nazwa botaniczna to borówka czarna (na południu mówią na nią właśnie borówka). Po angielsku jest jeszcze ciekawiej, są różne nazwy zwyczajowe i regionalne i spotkać można - bilberry (albo common bilberry), blueberry (albo European blueberry), huckleberry, blue whortleberry, blaeberry, hurtleberry, winberry. Przy czym część z tych nazw jak bilberry, blueberry, huckleberry nie dotyczy tylko tej jednej jagody, a wielu różnych gatunków, stąd czasem dodatkowe epitety, jak European blueberry (jest też oczywiście American blueberry, czyli borówka amerykańska).

Swoją drogą ciekawe, że spożywali je po postacią płynu, prawdopodobnie był to sok z jagód... nie wiem czy nadal to ktoś stosuje, ale jeszcze niedawno zasypywało się jagody cukrem w słoiku i nastawiało na oknie aż puszczą sok. I prawdą jest, że to lekarstwo, ja mam przepisane tabletki z wyciągiem z jagód na oczy. Ale latem są mi niepotrzebne, wystarczy że najem się jagód.




Dokładnie 100 lat później było tak sobie z jagodami (było bardzo sucho w lesie), ale za to w 101 rocznicę jest urodzaj jagód jak chyba nigdy. A w lasach Bolimowskiego Parku Krajobrazowego jagodzin dużo, to i jagód w tym roku zatrzęsienie.

Do czegoś trzeba zbierać te jagody, oczywiście do kubeczka. Oto moja kolekcja blaszanych emaliowanych kubków. Oto mój najstarszy (choć w domu były i starsze, ale nie moje osobiste):

- Kurakowy Kubek Rodowy



- Niebieski Kubek z Dziubkiem



- Karmazynovy Kubek



- Kubek z Poziomką



- Kubek z Ziołem



- Kubek z Grzybem





I jeszcze brązowy bez nazwy wygrzebany z dna szafy





To były kubki półlitrowe (ale do wrąbka wchodziło nawet 530ml),

- Absolutnie Apolityczny Kubeczek z Kaczuszką (380ml do wrąbka)




Jeszcze mniejszy kubeczek (ćwierćlitrowy - 250ml do wrąbka)), który Kluska otrzymała od stryjka huanna do picia kawy zbożowej... sęk w tym, że woli większy Kubek z Kaczuszką. Jeszcze nie ma nazwy.

Obok niego czubajki, czyli muchomory rdzawobrązowe. Grzyb jadalny. Tradycyjnie podczas zbierania jagód zbieram także po kilka czubajek.






I kolejne kubki bez nazwy, te są dla odmiany z tych większych, wchodzi 700ml do wrąbka.









Jagody w okopie z I wojny




A wracając do Liddella, to swoją drogą ciekawe, że spożywali je po postacią płynu, prawdopodobnie był to sok z jagód... nie wiem czy nadal to ktoś stosuje, ale jeszcze niedawno zasypywało się jagody cukrem w słoiku i nastawiało na oknie aż puszczą sok. I prawdą jest, że to lekarstwo, ja mam przepisane tabletki z wyciągiem z jagód na oczy. Ale latem są mi niepotrzebne, wystarczy że najem się jagód.

A oto moje menu:
- jagody z cukrem
- jagody z cukrem i śmietaną
- jagody z cukrem i jogurtem
- jagody z cukrem i bitą śmietaną
- kanapki z serkiem i jagodami
- pierogi z jagodami
- placki z jagodami
- naleśniki z jagodami

- jagody z jagodami









Placki w wersji polowej na cmentarzu z I wojny.







Sezon jagodowy niedługo się skończy, trzeba trochę tego lekarstwa przygotować na później (żeby nie łykać tylko pigułek) - trochę jagód zamroziłem i trzymam w zamrażalniku, a trochę zasypałem cukrem w słoikach i zapasteryzowałem (ładnie puściły sok, mogę więc jak Liddell spożywać tę miksturę łyżeczką).





środa, 3 sierpnia 2016

Murale przy Muzeum Lniarstwa

W Żyrardowie na Bielniku, przy Muzeum Lniarstwa jest mural przedstawiający robotników żyrardowskiej fabryki... jest on wzorowany (a może to kopia) na fotografiach zbiorowych pracowników.

















Obok na betonowym murze jest też przedstawionych kilka postaci ważnych dla Żyrardowa.











Oraz bohater zbiorowy.





środa, 27 lipca 2016

Most kolejowy na Unie

Una - rzeka na pograniczu chorwacko-bośniackim, na sporym odcinku jest rzeką graniczną, potem na granicy wpada do Sawy która dalej płynie granicą i dopiero w Serbii wpada do Dunaju.

Ta linia kolejowa towarzyszy rzece prawie od źródeł, Una spływa z gór na granicę wzdłuż której już biegną tory. Dopiero ostatnie 40km rzeka płynie sama. Kolej pięć razy przekracza rzekę po stalowych konstrukcjach.