poniedziałek, 30 września 2013

Most kolejki na Łokciu

Kolejka wąskotorowa Rzepedź - Prełuki - Duszatyn - Mików była prywatną kolejką wąskotorową Stanisława Potockiego z Rymanowa wybudwaną w latach 20. z inicjatywy. Kolejka miała odgałęzienie w górę doliny w Duszatynie, również w Mikowie odbijała w górę doliny. W czasie okupacji była eksploatowana przez Niemców. Po wojnie została odbudowana i połączona odcinkiem Mików - Smolnik z kolejką bieszczadzką Łupków - Cisna -Wetlina - Moczarne. Ponadto przedłużono odgałęzienie w Mikowie znaczniej dalej w dolinę.

Kolejka jest położona bardzo malowniczo w przełomowym odcinku doliny Osławy. Most ze zdjęć znajduje się na skraju rezerwatu Przełom Osławy w Dusztynie, obejmującego min. tytułowy Łokieć, czyli miejsce, gdzie rzeka zatacza ciasny łuk i wraca praktycznie w to samo miejsce (na mapce). Sam most jest już powojenny, identyczny widziałem w Wetlinie na odcinku wybudowanym właśnie po wojnie.




Od góry most nie prezentuje się zbyt okazale.





Ale jest ładny widok na Osławę.



Żeby jednak docenić ten most, trzeba zejść na dół i spojrzeć na niego z boku.





Najfajniej jest oczywiście pod mostem.



Szkoda tylko, że środkiem mostu nie da się przejść na drugą stronę.





Jest też reper, a jakże. Most kolejowy bez repera uznajemy za nieważny.



Smacznego!

poniedziałek, 23 września 2013

Cerkiew z Krzemiennej

Cerkiew grekokatolicka w Krzemiennej, to niewielka, niepozorna budowla z 1867 roku. Ciekawostką jest to, że mieszkańcy wsi w latach 1880-89 przeszli na rzymski katolicyzm i od tej pory świątynia funkcjonuje jako kościół.



czwartek, 19 września 2013

Grzybobranie

Grzybobranie zacząłem od udania się w miejsce, gdzie rośnie borowik denaturatowy. Nazbierałem ich cały koszyk, a w domu zasypałem cukrem, postawiłem na szafie i za jakiś tydzień zleję czysty denaturat. No dobra, niedługo będzie gotowy napitek, teraz pora zebrać coś na zagrychę.



Zastanawiałem się nad tłuściochami... tłuściochy uduszone, to dobra potrawa na zimę, by się otłuścić i dzięki obfitej tkance tłuszczowej przetrwać siarczyste mrozy. Tylko, że kurczę... z raz czy dwa razy w życiu zbierałem z wujkiem tłuściochy i nie byłem ich pewien, więc jednak zrezygnowałem


Ale, ale! Z prawej strony kadru czai się czubajka! Za Wisłą nazywają ją panienką, spotkać też można nazwę szlachcianka, a to muchomor rdzawobrązowy - z ciekawostek, kiedyś razem z muchomorem mglejarką wrzucano go do jednego worka gatunkowego, ale teraz każdy koloro kapelutka to osobny gatunek. Muchomora mglejarki nie zbieram, chociaż czasem na niego się chyba natykam.


Bądźmy szczerzy - w żyrardowskim lesie dużo grzybów nie ma. Owszem są podgrzybki, można też czasem znaleźć prawdziwki, kozaki, maślaki. Ale czubajki są zawsze i wszędzie, nawet jeśli innych grzybów jak na lekarstwo. A te łebki idealne są do marynowania.

A ja go nazywam muchomorem rowerowym, bo często go można spotkać przy, a nawet NA bocznych dróżkach i nie trzeba nawet zsiadać z roweru by czubajek nazbierać.


No dobra, to teraz jeszcze jakąś zagrychę dla wariaga. Może pałeczki czernidłaka, które wariag tak zachwala, ale do tej pory nie miał okazji ich spróbować? Mam miejscówkę - stacja PKP Mokra, na końcu peronu 2.



Skoro wariag twierdzi, że młode owocniki czernidłaka kołpakowego są jadalne, to można przyrządzić zmarnowane pałeczki czernidłaka i nazwać je przysmakiem wariaga.  Ale co z kapelusikami? Tutaj wariag zacytował starego grzybiarza, który mu tłumaczył tak: Jak sie panocku to corne mazidło z tego leje to nijak tego zryć sie nie do.



A teraz przytoczę ryki  trzody chlewnej i innej rogacizny, która ruszyła do lasu na grzyby, zasłyszane przez Werronę :
- Doooorrroooota! Dorota! Dorota k...a!!!
- Co tam?!
- Chodź tu k...a bo znalazłem jakiegoś ch...a i nie wiem, czy jest jadalny!

Obstawiam, że jak ch..a, to znalazł sromotnika bezwstydnego... młode niby są jadalne, ale duże uważane sa za niejadalne z powodu szlachetnego zapachu padliny, który umożliwia ich zlokalizowanie już z odległości z kilku metrów.. Może należałoby zmienić opis na jadalne w dobrze wietrzonych pomieszczeniach?


Warto też nazbierać jakieś klasycznie muchomory, żeby potruć muchy, które nam się zlecą do tej potrawy.


Pali się!!! ... a nie, to nie ogień.


Gdy sezon grzybowy w pełni, to co chwila się człowiek o grzyby potyka. Nawet poza lasem... wlezie zwiedzać piec cegielni, a tam co?


środa, 18 września 2013

piątek, 13 września 2013

Pri Umretom 523m

Grób nieznanego żołnierza w Wyhorlacie (Vihorlat).





Węzeł szlaków w rejonie mogiły. Miejsce nosi nazwę Pri Umretom, co można przetłumaczyć jako Przy Trupie.

wtorek, 10 września 2013

Fort VI Małocice

Jest to... a raczej był jeden z fortów tworzących pierwszy pierścień wokół Twierdzy Modlin. Został zbudowany w latach 80. XIX wieku. Obecnie praktycznie nie istnieje, jednak nadal jest to malownicze miejsce, idealne na piknik i spacer. Betonowe bryły wyglądają jak wychodnie skalne, zwłaszcza że teren jest w tym miejscu lekko górzysty dzięki resztkom wałów fortu... ot taka namiastka beskidzkich klimatów na Mazowszu

















piątek, 6 września 2013

Tróstyk granic Polski, Słowacji i Węgier

Zanim zapodam zdjęcia, najpierw kilka słów  o wydarzeniach, które doprowadziły do powstania tego trójstyku. W 1938 następuje zajęcie terenów przygranicznych Czechosłowacji przez Niemcy, Węgry, oraz Polskę. Rozpad Czechosłowacji następuje ostatecznie w marcu 1939 i wtedy powstaje Protektorat Czech i Moraw, oraz Słowacja. Ponadto niepodległości ogłasza Karpato-Ukraina (na terenie Rusi Zakarpackiej), ale wkraczają tam wojska węgierskie które zajmują całą Ruś Zakarpacką, potem zaś atakują Słowację i zajmują jej wschodni skrawek.

W ten sposób od kwietnia 1939 trójstyk granic Polski, Słowacji i Węgier był zlokalizowany w Bieszczadach, na stokach góry Czerenin. Po zajęciu Polski przez III Rzeszę i ZSRR był to trójstyk granic Słowacji, Węgier i Niemiec (a właściwie Generalnego Gubernatorstwa, jednak na słupkach granicznych była litera D). Obelisk na trójstyku został ponoć ustawiony dopiero wtedy.








Uznałem, że to dobre miejsce na założenie skrzynki i zabrałem się za szukanie miejscówki... w pierwszym potencjalnym pniaku znalazłem słowacką skrzynkę. Ki diabeł, przecież nie mam jej na liście skrzynek. Sprawdziłęm notatki, bazę danych w GiePSie, zrzuty ekranu map... nie ma. Ponadto logbook był pusty, zatem wniosek był oczywisty - ta skrzynka nie była jeszcze opublikowana, gdy wyjeżdżałem w góry, a ja jestem pierwszym znalazcą.

Jak wróciłem, skrzynki nadal nie było na mapie, a po kontakcie z założycielem okazało się, że jest to jedna z serii skrzynek i opublikuje ją jak ukryje wszystkie pozostałe.



Po namyśle zdecydowałem jednak założyć skrzynkę i opublikować ją na opencaching.pl (ta znaleziona była z geocaching.com). Znalazłem fajną miejscówkę kilkadziesiąt metrów od obelisku i słowackiego kesza, taka odległość i zupełnie inny sposób ukrycia powinny zapobiec przypadkowemu pomyleniu tych skrzynek.



O, taki ładny buk skrywa moją skrzynkę.