piątek, 20 października 2017

Dycha? Zdycha? Uwaga pomór!

Jeden z wrześniowych weekendów, jedziemy sobie przez Podlasie (najpierw to w województwie podlaskim, potem już w granicach województwa mazowieckiego), widzimy na poboczu martwego dzika... nie zwracamy na niego specjalnej uwagi, bo drogi to jedna wielka trupiarnia - rozjechane psy, koty, jeże, ptaki, węże, sarny, lisy itp. itd. ludzie zresztą też, tylko oni nie zalegają potem na drogach.

Aż tu nagle! Żółte tabliczki informują, że wjeżdżamy w obszar zagrożony afrykańskim pomorem świń... trochę tylko dziwne, że Łosice, a nie Świnice.



Dopiero teraz kojarzymy fakty, że przecież faktycznie widzieliśmy komunikaty o wykryciu ASF u padłych dzików, oraz u świń na wschodzie kraju. No cóż doświadczeni po zimowej epidemii ptasiej grypy, która wystąpiła u nas za miedzą (patrz Listy ze Strefy Ptasiej Grypy), podejmujemy odpowiednie środki ostrożności i wjeżdżamy do strefy.



Do chwili obecnej wykryto prawie 550 przypadków choroby u padłych dzików, oraz 103 ogniska, czyli przypadki u świń (od 2014, w tym roku jest to 80 ognisko). Aktualne komunikaty dostępne na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii, tam też min. mapa zarazy.



Serdecznie witamy! Mieliśmy zamiar w jednym ze sklepów w strefie poprosić o mielonkę wieprzową... ale w końcu się powstrzymaliśmy.



Ohoho, wjeżdżamy w obszar zapowietrzony, czyli do strefy wewnętrznej wokół wykrytego ogniska.




Maty dezynfekcyjne na wjeździe do strefy zostały rozniesione w strzępy.






Jeśli myślicie, że to na jakimś końcu świata (a przynajmniej Polski, hen pod białoruską granicą), to się mylicie, to całkiem niedaleko od Warszawy.



Co? Że nadal za daleko od Warszawy? No to proszę bardzo, inna zaraza nieco bliżej i jakby bardziej lotna - zgnilec amerykański pszczół pod Górą Kalwarią. Obszar zapowietrzony ustanowiony pod koniec sierpnia obejmuje powiaty: piaseczyński, otwocki, garwoliński, grójecki, kozienicki (rozporządzenie pdf), wykryto w tym rejonie  co najmniej dwa ogniska.



środa, 11 października 2017

Galeria sztuki sepulkralnej w Siemiatyczach

Ewangelicka kaplica cmentarna w Siemiatyczach.







Kilka słów o kaplicy przeczytamy na tabliczce, charakterystycznej dla zabytków województwa podlaskiego (a na pewno jego południowej części) - powiększenie po kliknięciu w fotkę.



A  gdzie ta galeria? Ano w środku... z daleka wydawało się, że kaplica zamknięta na kłódkę, ale na szczęście nie zniechęciliśmy się z daleka, bo po podejściu bliżej okazało się, że kłódka wisi obok, wystarczy odsunąć zasuwę i przez wewnętrzną kratę można obejrzeć ową galerię sztuki sepulkralnej, a konkretnie żeliwnych krzyży nagrobnych wykonanych przez okolicznych kowali.







środa, 4 października 2017

niedziela, 27 sierpnia 2017

Żurek w żyrardowskim parku

Ostatnio rzadko na blogu są jakieś aktualności, a nawet jeśli to trafiają z poślizgiem jednego, a nawet kilku miesięcy... ale w tym wpisie część zdjęć jest świeża, jeszcze ciepła, bo z dzisiejszego dnia.

Generalnie chodzi o to, że panie z Żurku (Żurek - Żyrardowskie Utalentowane Rękodzielniczki Kulturalne - fanpage)  postanowiły sprowadzić włóczkowy street art (yarnbombing, urban knitting... jak zwał, tak zwał) do Żyrardowa i ozdobić swoimi dziełami park, ubierając drzewka w sweterki. Jak się o tym dowiedzieliśmy, to ruszyliśmy z Kluską szukać ubranek. Na początek zdjęcia archiwalne z początku sierpnia.

Oto bożodrzew w... sukience jak stwierdziła Kluska. Ojej, jak wysoko!



A czy ty prztulił-eś/-aś dziś swoje drzewo?







- Bla, bla, bla duze dzewo, bla bla bla ma nasyjnik z kwiatków.








Natomiast kasztanowiec został ubrany w szalik... widać się przeziębił w czasie jakiejś ulewy.







Niestety z ok. sześciu stopniowo zakładanych ubranek, do naszej wizyty dotrwały tylko te trzy... dzień po naszej wizycie sukienka była zsunięta do samej ziemi, ale na szczęście nie została skradziona, ani zniszczona. No cóż, niestety niektórzy mieszkańcy Żyrardowa jeszcze nie dorośli do mniej trwałych i odpornych ozdób w przestrzeni miejskiej, okazuje się że trzeba by chyba wpleść w nie drut i podłączyć do prądu, ech.

Na szczęście Żurki się nie poddają, ocalałe ozdoby zostały zdjęte, a na kolejnych spotkaniach przygotowywane następne i oto w ostatnią niedzielę wakacji (czyli dzisiaj) nadszedł czas na ich rozwieszenie w parku. Tym razem panie przyozdobiły aż 10 drzew (jeśli niczego nie przegapiliśmy). Miejmy nadzieję, że jak najdłużej będą cieszyć oko, a my jeszcze tego dnia postanowiliśmy porobić im zdjęcia, póki jest komplet.







A teraz pora na efekt finalny - najpierw dwa drzewa, których ozdabianie uwieczniłem powyżej.







A tu najpierw wersja beta szalika, w potem wygląd ostateczny z kwiatkiem.





Ten szalik przetrwał z pierwszej próby ozdabiania i teraz wrócił na swoje drzewo.



Ta sukienka też, ale powróciła upgrade'owana o kwiatuszki.



Dwa kwiatuszki, które łatwo przegapić





Platan też ma swój szalik, oczywiście z kwiatuszkami, ale też z owocami... bynajmniej nie platana.







Szalik? Bransoletka? Kluska na pewno oceni fachowym okiem co to jest.







Kwiatowy śliniaczek, żeby żywica nie ciekła po brodzie.



Żurki chyba edukują parkowe pająki, bo teraz plotą swoje sieci w kształcie kwiatów.



To tyle jeśli chodzi o relację z bombardowania włóczką, w tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o dendrologicznej ścieżce edukacyjnej w parku Dittricha, ponieważ ozdobione drzewa w większości są włączone do trasy ścieżki i mają swoje tabliczki informacyjne (powiększenie mapy po kliknięciu w zdjęcie).