czwartek, 11 sierpnia 2016

Sezon jagodowy

Robert Scotland Liddell, to brytyjski korespondent, który przebywał w rejonie frontu nad Rawką w 1915 roku (co najmniej od maja do połowy lipca w obozie Czerwonego Krzyża pod Radziwiłłowem). Załapał się więc na sezon jagodowy i tak opisuje czarne jagody i inne owoce leśne (On the Russian Front. Chapter VII: The Battle-Zone Cuisine, p. 83):

Ostatnio mieliśmy poziomki (strawberry) każdego dnia: dzikie jagody (wild berries), zbierane w lasach przez żołnierzy, którzy sprzedawali je nam za różną ilość kopiejek. Również maliny (rasps) i małe czerwone jagody (little red berries), których nazwy nie znam. Wszystkie te owoce jedliśmy z kubków łyżeczkami do herbaty.

Z jednej z dziwnych jagód (queer berries) zbieranych w okolicy, jest robiony kleisty płyn koloru płynu Condy'ego.
Smak też jest podobny do zapachu tego środka dezynfekującego. Mój język i usta nabrały fioletowo-czarnego koloru po kilku pełnych łyżkach. Uważa się to za dobre dla zdrowia. Robiło mi się od tego niedobrze, nie lubiłem tej mikstury, jednak spożywałem ją jako lekarstwo.



Jedną z zagadek jest, co to za małe czerwone jagody? Na borówkę brusznicę nieco za wcześnie, poziomki były wymienione, może więc czerwona porzeczka?

dziwne jagody - tu niewątpliwie chodzi o jagody, bo po prostu tak na nie tutaj mówimy, czyli czarne jagody, a poprawna nazwa botaniczna to borówka czarna (na południu mówią na nią właśnie borówka). Po angielsku jest jeszcze ciekawiej, są różne nazwy zwyczajowe i regionalne i spotkać można - bilberry (albo common bilberry), blueberry (albo European blueberry), huckleberry, blue whortleberry, blaeberry, hurtleberry, winberry. Przy czym część z tych nazw jak bilberry, blueberry, huckleberry nie dotyczy tylko tej jednej jagody, a wielu różnych gatunków, stąd czasem dodatkowe epitety, jak European blueberry (jest też oczywiście American blueberry, czyli borówka amerykańska).

Swoją drogą ciekawe, że spożywali je po postacią płynu, prawdopodobnie był to sok z jagód... nie wiem czy nadal to ktoś stosuje, ale jeszcze niedawno zasypywało się jagody cukrem w słoiku i nastawiało na oknie aż puszczą sok. I prawdą jest, że to lekarstwo, ja mam przepisane tabletki z wyciągiem z jagód na oczy. Ale latem są mi niepotrzebne, wystarczy że najem się jagód.




Dokładnie 100 lat później było tak sobie z jagodami (było bardzo sucho w lesie), ale za to w 101 rocznicę jest urodzaj jagód jak chyba nigdy. A w lasach Bolimowskiego Parku Krajobrazowego jagodzin dużo, to i jagód w tym roku zatrzęsienie.

Do czegoś trzeba zbierać te jagody, oczywiście do kubeczka. Oto moja kolekcja blaszanych emaliowanych kubków. Oto mój najstarszy (choć w domu były i starsze, ale nie moje osobiste):

- Kurakowy Kubek Rodowy



- Niebieski Kubek z Dziubkiem



- Karmazynovy Kubek



- Kubek z Poziomką



- Kubek z Ziołem



- Kubek z Grzybem





I jeszcze brązowy bez nazwy wygrzebany z dna szafy





To były kubki półlitrowe (ale do wrąbka wchodziło nawet 530ml),

- Absolutnie Apolityczny Kubeczek z Kaczuszką (380ml do wrąbka)




Jeszcze mniejszy kubeczek (ćwierćlitrowy - 250ml do wrąbka)), który Kluska otrzymała od stryjka huanna do picia kawy zbożowej... sęk w tym, że woli większy Kubek z Kaczuszką. Jeszcze nie ma nazwy.

Obok niego czubajki, czyli muchomory rdzawobrązowe. Grzyb jadalny. Tradycyjnie podczas zbierania jagód zbieram także po kilka czubajek.






I kolejne kubki bez nazwy, te są dla odmiany z tych większych, wchodzi 700ml do wrąbka.









Jagody w okopie z I wojny




A wracając do Liddella, to swoją drogą ciekawe, że spożywali je po postacią płynu, prawdopodobnie był to sok z jagód... nie wiem czy nadal to ktoś stosuje, ale jeszcze niedawno zasypywało się jagody cukrem w słoiku i nastawiało na oknie aż puszczą sok. I prawdą jest, że to lekarstwo, ja mam przepisane tabletki z wyciągiem z jagód na oczy. Ale latem są mi niepotrzebne, wystarczy że najem się jagód.

A oto moje menu:
- jagody z cukrem
- jagody z cukrem i śmietaną
- jagody z cukrem i jogurtem
- jagody z cukrem i bitą śmietaną
- koktajl jagodowy
- kanapki z serkiem i jagodami
- pierogi z jagodami
- placki z jagodami
- naleśniki z jagodami

- jagody z jagodami









Placki w wersji polowej na cmentarzu z I wojny.







Sezon jagodowy niedługo się skończy, trzeba trochę tego lekarstwa przygotować na później (żeby nie łykać tylko pigułek) - trochę jagód zamroziłem i trzymam w zamrażalniku, a trochę zasypałem cukrem w słoikach i zapasteryzowałem (ładnie puściły sok, mogę więc jak Liddell spożywać tę miksturę łyżeczką).





Dopisek: Po otwarciu słoiczków z pasteryzowanymi jagodami, okazało się że smak soku który puściły jest dosyć nieoczekiwany. Faktycznie może nie smakować i kojarzyć się z lekarstwem... zwłaszcza jak się dosypie mało, lub wcale cukru. Ale jak odpowiednio posłodzić, to jest pyzny.

Ciekawe czy sok ze świeżych jagód smakuje mniej więcej tak samo? Do sprawdzenia w następnym sezonie/

12 komentarzy:

  1. Klukwa - tu pisane kluckfa - to, poucza wszechwiedzący Internet, jest żurawina błotna. Mała, jagoda & czerwona, cóż za zbieg okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klukfa tak... ale to były chyba jeszcze zeszłoroczne przetwory. Jednak jeśli chodzi o tę małą, czerwoną jagodę wymienioną wcześniej, to wątpię czy chodzi o żurawinę. Po pierwsze nie widziałem jej w tych lasach (co oczywiście nie oznacza że nie występuje w ogóle, a zwłaszcza 100 lat temu), po drugie wydaje mi się że owocuje nieco później (podobnie jak borówka brusznica), a Liddell był tu do połowy lipca, potem Rosjanie wycofali się na wschód.

      W ogóle, jeśli chodzi o klukwę, jesli korzystali z miejscowych przetworów (a nie tylko przywiezionych ze wschodu), to mozliwe że to była raczej borówka brusznica, której tu dużo rośnie ;-)
      http://meteor2017.blogspot.com/2015/12/kubek-peen-borowki.html

      Usuń
  2. No i tak to jest, jak się o świecie czyta i ogląda go na monitorze :(( - w konfrontacji z doświadczeniem guzik zostaje, nawet bez pętelki. Cyberźrodło cyberźródeł jako czas owocowania żurawiny wymienia jednak okres od czerwca do sierpnia, a w miejscach, w których kiedyś - nie przed wiekami przecież - zbierałam jagody-jeżyny-surojadki (a moi wstępni i żurawiny), już jakiś czas temu tylko trawa rosła, po kolejnych kilku latach dla większej ładności systematycznie traktowana kosiarką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że miałem trochę problem problem ze znalezieniem informacji o owocowaniu żurawiny błotnej... widziałem gdzieś wzmiankę, że zbiór to wrzesień-październik. A okres czerwiec-sierpień to raczej kwitnienie.

      Jeśli jednak faktycznie owocuje wcześniej, to należałoby ją brać pod uwagę... jak wspomniałem, ja jej nie widziałem, ale jakieś stanowiska chyba tu są (dwa samotne kwadraciki w interesującym nas obszarze):
      http://www.atlas-roslin.pl/htm/wystepowanie-1904.htm

      Ta porzeczka, to moim zdaniem też taka cienka hipoteza, niby czasem jakiś krzaczek spotykałem (głównie nad rzekami), ale rzadko i nie wiem czy na pewno dziki czy też zdziczały... ale może już wtedy sadzili ją przy domach?

      Usuń
    2. Hi hi - wychodzi, że czytać też nie umiem. I to, oprócz menu oraz jeszcze paru rzeczy, których nie będę wymieniać, bo tyle ich, podoba mi się najbardziej. Tenks, jak to mówią, a przy okazji uprzedzam, że jak będzie odcinek o grzybach - gdyby był oczywiście, bo nie wiem, czy Autor gustuje - powściągnę się i słowem nie pisnę, żeby mi się które nie wymknęło z niestosownych.

      Usuń
    3. Przynajmniej zmusiło mnie to do poszperania za żurawiną i nalazłem tę mapkę :-)

      Grzyby ostatnio co roku sa na blogu, a w tym roku mieliśmy piękny wysyp, więc nie będę musiał wstawiać jakiejś zastępczej maślanki, czy borowika denaturatowego ;-)
      http://meteor2017.bikestats.pl/1461834,Tradycyjny-Kluskopinkik-nad-Pisia-Gagolina.html
      http://meteor2017.blogspot.com/2015/10/trujaca-maslanka.html
      http://meteor2017.blogspot.com/2014/04/mikrogrzybki.html

      Usuń
    4. wariag aleksiejewski14 sierpnia 2016 18:42

      Co do żurawiny to trochę u nas jej rośnie na torfowiskach. Dojrzewa we wrześniu. Problem jest taki że ludzie zbierają jeszcze zielono-czerwoną (żeby inni ich nie ubiegli) i ponoć w domu "dochodzi". Nie sądzę żeby Angol pisał o żurawinie.

      Usuń
  3. Berriesów jest od groma, , często niewiele mających wspólnego z jagodami, np cranberry czy gooseberry. Ale jagódki mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, żurawina to akurat jeszcze trochę podobna i trochę wspólnego ma, bo "Status taksonomiczny zarówno gatunku, jak i rodzaju żurawina pozostawał długi czas niepewny. Według nowszych ujęć taksonomicznych gatunek ten włączany jest do rodzaju borówka (Vaccinium)" ;-)

      Ale z berriesami faktycznie niezły bajzel jest, bo to nazwy zwyczajowe, a botanicznie berry (podobnie jak jagoda) to rodzaj owocu. I wychodzi na to, że część berriesów wcale berriesami nie jest, a są nimi takie owoce i warzywa jak np. banany, ogórki, dynie, kiwi, kawa...

      Usuń
  4. ciekawe! brytyjski oficer na pewno pijał też sok z Murzyna wyciśniony, więc nie powinien się dziwować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oficerem to on nie był, więc może nie pijał ;-)

      Usuń
  5. wariag aleksiejewski14 sierpnia 2016 18:50

    Suszone borówki są pomocne przy biegunkach.

    OdpowiedzUsuń