Piórolotków jest ponoć w Polsce ponad 50 gatunków, przy śnieżnobiała jest tylko jedna jedyna śnieżynka, pozostałe są brązowe, szarobrązowe czasem z gładkie, a czasem z plamkami i przepaskami. Oto piórolotek zwyczajny (lub jakiś podobny), którego nie jest łatwo dostrzec, bo doskonale udaje patyczki... temu kamuflaż za bardzo nie wyszedł, bo próbował udawać patyczka u mnie na suficie.
Ale wracając do śnieżynek, pierwszą spotkałem na świerzbnicy polnej. Tak się ucieszyłem i skupiłem na robieniu mu zdjęć, że nie zauważyłem pająka.
Tak, nie dostrzegłem kwietnika, który go złapał... dostrzegłem go dopiero w domu na zdjęciach. Usprawiedliwia mnie nieco fakt, że był w kolorze piórolotka (trafił swój na swego).
Kwietniki to pająki, które na kwiatach czyhają na ofiary, a do tego mogą zmienić zabarwienie by lepiej się kamuflować na kwiatku. Ten jest biały, na żółtych kwiatkach są żółte, na białych białe, a na fioletowych... jak widać też białe (kwietniki mogą być żółte lub białe, więc dużego wyboru nie mają).
Chyba go wystraszyłem robiąc zdjęcia i w pewnym momencie puścił piórolotka, który poleciał w dół. Ja myślałem, że motyl o własnych siłach przeleciał na inną roślinkę i ostrożnie kontynuowałem fotosesję. Nawet się ucieszyłem, że nie jest zbyt płochliwy.
Dopiero po pewnym czasie i całej serii zdjęć zorientowałem się, że jest martwy (ale nadal nie wiedziałem o pająku).
Na tym zdjęciu widać, dlaczego inna jego nazwa to piórolotek pięciopiór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz