sobota, 12 stycznia 2013

Kluska a WOŚP

W tym roku na własne oczy miałem okazję się przekonać, że WOŚP odwala naprawdę kawał dobrej roboty. Bo co innego o czymś wiedzieć, a co innego to zobaczyć. Gdy z lavinką, a potem z lavinką i Kluską zwiedzaliśmy kolejne oddziały w kolejnych szpitalach, co chwila widzieliśmy jakiś sprzęt z charakterystycznym serduszkiem, a nawet z kilku korzystaliśmy.Poniżej zdjęcia z naszej izolatki (a właściwie pokoju dla matki z dzieckiem przerobionego z dawnej izolatki) na pediatrii w żyrardowskim szpitalu. Kluska ze "swoją" pompą strzykawkową (dar WOŚP 2003).

 

Był to "pokój z glizdami".

 

A na korytarzu jakaś ekipa szukała skarbów.

 

A to było tu - w tym budynku.




A dokładniej, to na końcu skrzydła budynku, tuż przy werandzie - to okno w cieniu, w samym rogu.


 

Okno naszej izolatki.




Jak to wszystko, co człowiek zrobi, potem kiedyś do niego wraca... Ot przykładowo ta pompa trafiła do szpitala w 2003 po XI Finale. Otóż XI i XII finał WOŚP były pod hasłem "Zakup sprzętu medycznego dla oddziałów niemowlęcych i dzieci młodszych". A właśnie w 2003  roku, brałem udział w Finale WOŚP jako wolontariusz, obsługując telefoniczną licytację Złotych Serduszek i Kart Telefonicznych.Nasze stanowiska telefoniczne były w studiu telewizyjnym, a więc w samym centrum zamieszania, a najwięcej ludzi dzwoniło w czasie wejścia na antenę, lub zaraz po nim... a wtedy właśnie był największy hałas, tak że jak ktoś cicho mówił, to trzeba było wejść pod stół żeby cokolwiek usłyszeć. Znalazłem nawet w swoich szpargałach wejściówkę do studia.
 

A, jeszcze taki certyfikat  przesiewowego badania słuchu na sprzęcie poWOŚPowym znalazłem w książeczce zdrowia Kluski.

 

sobota, 5 stycznia 2013

Ostatni tur

A właściwie turzyca Jaktorowska, która padła w 1627 w Puszczy Jaktorowskiej (której też już nie ma, a są jakieś Budy).

Swoją drogą, nazwę Jaktorów powszechnie wywodzi się od pewnej anegdoty, o tym jak książę wysiadł tutaj z karocy prosto do rowu z wodą i zakrzyknął "Jak to? Rów???"

Ja jednak bym łączył nazwę Jaktorów z turami (w końcu tur jest w herbie Jaktorowa). Być może próbowano uchronić gatunek prtzed wyginięciem krzyżując je z jakami. Stąd nazwa ośrodka hodowlanego Jak-Turów, a może nawet  Jak-Tórów. Dodam, że obok płynie Pisia Tuczna... zbieżność pierwszych liter chyba nie jest przypadkowa, może początkowo była to Pisia Tur-czna a może Turna?





Sądząc po sąsiedniej uliczce, tury najlepiej się czuły na błotach i w tujach.


Być może tur już był na blogu, a jeśli nie, to przez fatalne niedopatrzenie, które niniejszym naprawiam.