piątek, 8 listopada 2013

Roletowe graffiti

Szlajając się uliczkami Barcelony, zwróciłem uwagę na jedną ciekawostkę - po zamknięciu sklepiku, czy innej knajpki i zasunięciu rolet, zamknięciu okiennic itp. światu ukazuje się namalowane na nich graffiti. Także z tematyką rowerową.







Miasto nad wodą położone, to i syrenka się znalazła.



Niestety tutaj też plagą są debile srajujących wszystko w okolicy, także prace kolegów, którzy mają więcej talentu i potrafią namalować coś więcej niż durny tag.







wtorek, 5 listopada 2013

Jeziorko osuwiskowe w Radocynie

Osuwiska są częstym zjawiskiem w Karpatach fliszowych, które mają budowę geologiczną sprzyjającą tego typu zjawiskom. Ot właśnie w Radocynie jest jedno z miejsc, gdzie kawałek zbocza zjechał w dół, blokując odpływ strumienia (jednego z dopływów Wisłoki) i dzięki temu spiętrzeniu wody  powstało malownicze jeziorko.













poniedziałek, 28 października 2013

Uwaga miny!

Jadę z Bihaca do Bosanskiej Krupy wzdłuż rzeki Una. Przełom Uny robi się coraz bardziej malowniczy, a kadry atakują - mostem kolejowym w mgiełce, opuszczonymi budynkami kolejowymi i minami. Z tymi minami to jest tak, że przez jakiś czas właśnie wzdłuż Uny przebiegała linia frontu, a potem chyba nikomu nie zależało na rozminowaniu, bo obecne rozwiązanie jest traktowane jako tymczasowe, a jak znowu się zacznie jakiś konflikt, to strefy zaminowane zawsze mogą się jeszcze przydać. Ale prowizorki bywają zadziwiająco trwałe, ta trwa już dobrych kilkanaście lat... prawie dwadzieścia i miejmy nadzieję, że jeszcze trochę to potrwa, a jeśli się rozpadnie to bezboleśnie jak Czechosłowacja.

Przełom Uny był bezludny - ot rzeka, skały, las, droga i linia kolejowa, a chyba najbardziej szokujące było to, że gdy po lewej stronie drogi już się zaczynały zabudowania na przedmieściach Bosanskiej Krupy, to po prawej były miny (tam właśnie było najwięcej tabliczek).













piątek, 25 października 2013

Plebania w Dydni

Przejeżdżając przez Dydnię warto obejrzeć piękną, drewnianą plebanię w stylu zakopiańskim. Jest to budynek modrzewiowy, zbudowany w 1917 roku według projektu Bogdana Tretera.



Na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej (link) możemy przeczytać, że w sąsiedztwie budynku stoi plebania murowana, podobna w stylu do drewnianej...



Jest to doskonały przykład, czym się różni współczesne budownictwo od budownictwa... na przykład sprzed wieku. To świadczy również o totalnym bezguściu kogoś kto wpadł na pomysł budowy tego czegoś (już by postawili zwykły klocek polski, a nie taką upiorną parodię), a także tego kogoś kto pisał że jest podobna w stylu... napisaliby o podobieństwie bryły, albo jeszcze lepiej nie wspominaliby w ogóle. Też dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł wyburzenia starej rudery po wybudowaniu nowej, lepszej i ładniejszej plebani. A może i ktoś wpadł, tylko nie mogli bezkarnie wyburzyć zabytku, ale to nic straconego, może sam się zawali.

No dobra, wracamy do drewnianej plebanii.













Z drewnianych obiektów warto jeszcze wspomnieć kościół z XVI wieku... niestety został rozebrany w 1873 roku, a w jego miejscu wybudowano nowy, większy, ceglany, neogotycki kościół.



Z drewniaków, obok można też obejrzeć podupadający spichlerz.