poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Warszawa Wschodnia za pięć dwunasta

Co prawda były pomysły żeby wyburzyć budynek dworca Warszawa wschodnia i wybudować nowy... pamiętacie projekt Dworzec Wschodni - zburzyć? umyć? pomalować? Na szczęście rozeszło sie po kościach i stanęło na generalnym remoncie.
Hala dworca z kasami pospiesznymi jest już prawie ukończona, niedługo będzie otwarta i będzie można podziwiać efekt końcowy (hala kas osobowych działa już od zeszłego roku, a perony mają być remontowane po Euro 2012). A teraz kilka zdjęć wnętrz jeszcze w stanie surowym, jeszcze bez pasażerów, zanim zacznie tętnić życiem.

Oprowadzi nas czerwony podnośnik Henio. Panie Heniu, jedziemy!



Zaczynamy od hali głównej - tutaj będziemy się już niedługo spotykać jadąc w Sudety, czy Beskidy Zachodnie... niestety w Beskidy Wschodnie z powodu braku pociągu do Zagórza, teraz zwykle się jedzie autobusem z Zachodniego.






Głowa do góry!




Cuś wisi w powietrzu i sobie dynda... ups, sorry za falstart!



Chętni mogą wypróbować ławki w poczekalni i ustawić kolejkę do kasy po pierwsze bilety





Można jeszcze zwiedzić pięterko



Albo wstąpic do sutereny na rurę z kremem


Auto-r-portret, czyli hołd dla jachtu Bieszczady (i minuta ciszy po pociągu do Zagórza)



Zobacz też:
- więcej zdjęć z dworca
- zdjęcia z początkowej fazy remontu
- hala osobowa po pierwszym remoncie, ale przed drugim

sobota, 14 kwietnia 2012

Biuletyn Wiosenny #1

Ruszam z cotygodniowym biuletynem, w którym będę informował o postępach wiosny... do tej pory wiosna była jakaś nieśmiała - jakieś podbiały i kotki, jakieś żaby, jakieś bzykające pszczółki... ale w tym tygodniu wreszcie się w lasach rozkwieciło.

Zaczynamy klasycznie - zawilec gajowy





Zawilec żółty



Ziarnopłon wiosenny



Kokorycz pusta alibo pełna... ale nie będę jej w bulwy zaglądał



Śliedziennica skrętolistna



Złoć żółta



Zdrojówka rutewowata



Przylaszczka pospolita



Tematu drzew i krzewów tak dokładnie nie zgłębiłem, to na razie nie będę się na ich temat wymądrzał



środa, 11 kwietnia 2012

Najgorsze ściezki rowerowe na świecie

Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o infrastrukturę rowerową, to bylibyśmy faworytem gdyby przyznawaną "Złotą Kostkę Bauma" dla najgorszej ścieżki na świecie.

O ile w Warszawie sprawa się poprawiła i jeśli powstaje ścieżka to z asfaltu, to na prowincję taki wynalazek jak asfaltowa ścieżka rowerowa jeszcze nie dotarła, a takiej fanaberii jak pasy rowerowe to nikt nie słyszał.

Zacznijmy od Teresina, ścieżka nowa, chyba zeszłoroczna, ale wykonanie ta fatalne, że... zresztą sami zobaczcie:





I co z tego że niefazowana (bez ściętych rogów), skoro trudno mówić o jakimkolwiek komforcie jazdy. Oczywiście są i inne przeszkody... założę się że właściciel tego auta będzie jako pierwszy złorzeczył na rowerzystów, którzy nie korzystają ze ścieżki.



Skoro już na początku ścieżka tak wygląda, to jak ten bubel będzie wyglądał za kilka lat? Przenieśmy się do Skierniewic, a zobaczymy na przykładzie.







A teraz prawdziwa perełka, pas rowerowy... z kostki! Oryginalny, wschodniomazowiecki wynalazek.






Może i byłoby to zabawne, gdyby rowerzysta mógł olać laureata "Złotej Kostki Bauma", ale zgodnie z przepisami jest zmuszony do jazdy takimi bublami. A skupiłem się na razie tylko na wykonaniu i stanie ścieżki, nie pisałem jeszcze o zaprojektowaniu przebiegu, bo bym do rana nie skończył pisać tego wpisu.

W małych miasteczkach i na wsi jeździło się zazwyczaj i przyjemniej i szybciej i wygodniej, a często nawet bezpieczniej przed postaniem tego typu

Myślę że dla wszystkich którzy przyczynili się do ich powstania, powinna być zastosowana surowa kara - obowiązkowo co najmniej godzina dziennie jazdy rowerem po czymś takim.

P.S. Natomiast ścieżki z kostki nie powinno się w ogóle nazywać ścieżką, lecz chodnikiem rowerowym... usystematyzujmy terminologią w zależności od nawierzchni:
- droga rowerowa - asfaltowa
- chodnik rowerowy - kostkowy lub płytowy
- ścieżka rowerowa - no właśnie... oto prawdziwa ścieżka rowerowa spod Wągrowca (którą testowali huann z aardem):



wtorek, 10 kwietnia 2012

Tajemnica katastrofy smoleńskiej rozwiązana

Jak doskonale wiemy, polski samolot Tu-154 zderzył się podczas lądowania  ze spychaczem obsługi naziemnej lotniska Siewiernyj. W oficjalnym wyjaśnieniu przyczyn katastrofy czytamy o nieszczęśliwym zbiegu okoliczności i przypadkowej kolizji samolotu ze spychaczem.




Z naszych źródeł dowiedzieliśmy się, że spych miał pseudonim Zbych. Udało nam się też ten spychacz odnaleźć kilkanaście kilometrów od miejsca katastrofy. Łuszcząca się farba odsłoniła tabliczkę z której wynika, ze w ubiegłym wieku spych służył w KGB.



Wyposażenie wskazuje, że jest to model bojowy, który był używany w armii i służbach sowieckich do zadań specjalnych.






Po oględzinach, analizie śladów na spychu i próbek powietrza z kabiny, mamy dowody, że to był zamach. Możemy też wreszcie przedstawić prawdziwą rekonstrukcję zdarzeń.

Niedługo przed lądowaniem, nad lotniskiem rozpylono zasłonę dymną, dodatkowo wzbogaconą o gaz nasenny. Po wylądowaniu załoga i pasażerowie samolotu zapadli w sen, a pod osłoną mgły Tu-154 został staranowany przez spych Zbych działający na zlecenie rosyjskich służb. Spych niezwłocznie oddalił się na z góry upatrzone pozycje.